Druga kolejka ekstraklasy okazała się zupełnym przeciwieństwem pierwszej. Ci, którzy zniechęceni poziomem zeszłotygodniowych spotkań odpuścili sobie drugą serie gier powinni żałować - tym razem na polskich boiskach padło dużo bramek, nie brakowało emocji oraz pojawiło się kilku graczy, którym należy przyjrzeć się z większą uwagą.
MECZ KOLEJKI
Polonia Warszawa - Legia Warszawa
Na pierwszy plan rzuciło się spotkanie derbowe. Mecz rozegrany został już w piątek, a jego krótkie przedstawienie można znaleźć już na tym blogu klik! Tym razem hit kolejki nie rozczarował i mógł zadowolić nawet nieco wybredniejszych kibiców. Po drugiej kolejce warszawskie kluby rzucają się w oczy w ligowej tabeli - Polonia zajmuje w niej pierwsze miejsce, a Legia... ostatnie.
WYDARZENIA KOLEJKI
Marazm "wielkiej trójki"
Lech Poznań, Legia Warszawa i Wisła Kraków stawiane były w jednym rzędzie jako kandydaci do zdobycia tytułu mistrzowskiego, ale żaden z tych zespołów nie może startu ligi zaliczyć do udanych. Bilans weekendowych gier wielkiej trójki to jeden remis, dwie porażki i ani jednej zdobytej bramki. Punkt do punktu ciuła Kolejorz i w obecnej dyspozycji to chyba wszystko na co stać aktualnych mistrzów Polski. Lech jest daleki od optymalnej formy i kibice zastanawiają się kiedy wreszcie będą mogli znów oglądać taki zespół, do którego się przyzwyczaili - grający szybką, otwartą piłkę. W meczu z Arką podopieczni Jacka Zielińskiego grali w jednym, wolnym tempie i po raz kolejny mieli poważne problemy ze stwarzaniem sytuacji strzeleckich. Błąd w tym meczu popełnił sędzia, który nie podyktował jedenastki po faulu na Peszce, ale wobec życzliwego oka sędziego w zeszłotygodniowym meczu z Widzewem przy okazji faulu Gancarczyka można powiedzieć, że suma szczęścia i nieszczęścia po raz kolejny w futbolu wyniosła zero. Kłopoty w meczu z wyśmiewanym po dwumeczu z Maltańczykami Ruchem Chorzów miała Wisła. Niebiescy zagrali bardzo solidnie i zasłużenie pokonali v-ce mistrza Polski 2:0. Najprawdopodobniej ucichną teraz głosy tych, którzy domagali się pozostawienia na trenerskim stanowisku Tomasza Kulawika i niedługo będziemy świadkami sprowadzenia pod Wawel zagranicznego szkoleniowca. Padające w mediach nazwisko Manuela Jimeneza musi imponować, choć pozostaje raczej w sferze dziennikarskich fantazji. Paradoksalnie najlepiej z trójki ligowych faworytów zaprezentowała się Legia, która przegrała swój mecz najwyżej. 0:3 nie pozostawia złudzeń, choć w tym przypadku był to wynik dość mylący. Legii brakowało podstawowej pary stoperów i nieco skuteczności w ataku. Będący motorem zespołu w pierwszej połowie Maciej Rybus już w pięćdziesiątej czwartej minucie opuścił boisko, a debiutujący w tym meczu Alejandro Cabral zdecydowanie zawiódł. Kompromitacją jest fakt, że nie ma w kraju certyfikatu Bruno Mezengi, który jest z warszawiakami formalnie już ponad półtora miesiąca, a wciąż nie może brać udziału w oficjalnych meczach.
Krakowskie popisy
Kibice oglądający mecz Cracovii ze Śląskiem mogli przecierać oczy ze zdumienia. Oba zespoły wiosną śmiało mogłyby rywalizować o miano najbardziej bezbarwnej drużyny ligi, a w piątkowy wieczór stworzyły na Suchych Stawach bardzo ciekawe widowisko. Zdecydowanie ponad ligową średnią wyróżniał się Saidi Ntibazonkiza sprowadzony latem z holenderskiego Nijmegen, gdzie bynajmniej nie był graczem rezerwowym. Fani "Pasów" powinni mieć z niego naprawdę sporo pociechy. Dla Śląska Wrocław dwa gole zdobył Cristian Diaz, również zakupiony latem. Argentyńczyk jest dwukrotnym królem strzelców ligi boliwijskiej i podobny sukces będzie starał się odnieść w polskiej ekstraklasie. Swoją dobrą dyspozycję sprzed tygodnia potwierdził Waldemar Sobota, który jeszcze wiosną siał postrach w szeregach MKS Kluczbork. Szkoda tylko, że również w tym meczu nie obyło się bez sędziowskiej kontrowersji. Poszkodowana została Cracovia, której łódzki arbiter Paweł Pskit nie uznał wyrównującej bramki zdobytej prawidłowo przez Bartosza Ślusarskiego.
Odwróć tabele - Legia na czele!
Legia Warszawa na ostatnim miejscu w polskiej ekstraklasie to nawet po rozegraniu jednego spotkania rzecz niebywała i warta zaznaczenia. Legioniści zainaugurowali ligę tydzień później i dziś mają rozegrany mecz mniej, ale w piątkowy wieczór zdecydowana większość drużyn miała tylko jeden rozegrany mecz. Szansa na opuszczenie czerwonej latarni już dziś - na Łazienkowską przyjeżdża Cracovia. Oba zespoły są w tej chwili jedynymi w lidze, które mają zerowy dorobek punktowy. A póki co, uwiecznijmy ten nietypowy obrazek:
DRUGA KOLEJKA W LICZBACH
Liczba goli: 22
Średnia goli na mecz: 2,75
Suma żółtych kartek: 27
Suma czerwonych kartek: 1
Suma podyktowanych karnych: 1
Suma wykorzystanych karnych: 1
Suma widzów: 55 000

