
Punktem wyjścia do tych rozważań niech będzie wiosenny mecz Legia Warszawa - Wisła Kraków, który zakończył się totalną kompromitacją gospodarzy. Wisła absolutnie zdominowała boiskowe wydarzenia, Paweł Brożek ustrzelił hat - tricka, a postawa zawodników Stefana Białasa wyglądała wręcz na sabotaż. Kto wie, czy to nie ten występ przelał szalę goryczy i przesądził o wprowadzeniu w życie kampanii "Nowa Legia". Latem do Legii dołączyli nowi piłkarze, którzy mieli stanowić nową jakość - najwięcej oczekiwano po Antoloviciu, Kneżeviciu, Vrdoljaku, Manu oraz nabytkom z Ameryki Południowej, którym byli Cabral i Mezenga. Trzynaście kolejek to wystarczająco dużo, by poczynić pierwsze oceny wpływu nowych twarzy na postawę zespołu.
Przyjrzyjmy się jedenastce Legii z kompromitującego meczu w maju i porównajmy z drużyną, która wybiegła na boisku przy Reymonta wczorajszego wieczoru:
8.05.2010:
Mucha - Rzeźniczak, Szala, Astiz, Kiełbowicz - Szałachowski (Kosecki), Borysiuk (Smoliński), Jarzębowski (Banasiak), Iwański, Rybus- Grzelak.
12.11.2010:
Machnowskyj - Jędrzejczyk, Astiz, Komorowski, Kiełbowicz - Manu, Borysiuk, Vrdoljak (Rybus), Radović, Szałachowski (Iwański) - Kucharczyk (Mezenga).
Podstawowe jedenastki z obu spotkań łączą nazwiska Astiza, Kiełbowicza, Szałachowskiego, Borysiuka i Iwańskiego. Dodajmy do tego Rybusa, który wczoraj pojawił się na boisku w drugiej połowie. Występujących wczoraj od pierwszej minuty Komorowskiego i Radovicia jak najbardziej zaliczyć należy do gwardii z poprzednich rozgrywek. Łącznie aż osiem nazwisk. Co więc z tymi nowymi? Co z "Nową Legią"? Machnowskyj za Muchę w bramce, ponadto Manu i Vrdoljak. A i tak największą wartością dodaną wydają się być młodzi polscy piłkarze - Jędrzejczyk oraz Kucharczyk.
Zdecydowanie bardziej dyskretnie zmiana warty nastąpiła w drużynie Wisły Kraków. Pozbywano się każdego, za którego tylko przychodziła dobra oferta. W efekcie kompletnie rozsypała się obrona Białej Gwiazdy, nad której odbudową pracuje teraz Robert Maaskant. W ostatnich dwóch meczach Wisła zagrała na zero z tyłu, sprawdził się po raz kolejny nieraz już stosowany w naszej ekstraklasie patent z wystawieniem na środku defensywy pary silnych fizycznie obcokrajowców.
Porównajmy składy krakowskiej drużyny z majowego i wczorajszego meczu.
8.05.2010:
Juszczyk - Alvarez, Głowacki, Marcelo, Brożek - Małecki, Sobolewski, Ba (Jirsak), Junior Diaz (Kirm)- Brożek, Boguski.
12.11.2010:
Pawełek - Cikos, Chavez, Bunoza, Paljić - Małecki, Sobolewski (Boukhari), Garguła, Jirsak (Wilk), Kirm - Brożek (Żurawski).
Pierwsze, co rzuca się w oczy to oczywiście kompletnie odmieniona obrona. Złożona ze czwórki nowych zawodników, w dodatku w komplecie obcokrajowców. Miejsce w pierwszym składzie wywalczył kontuzjowany wiosną Garguła, na boisku pojawili się z ławki rezerwowych Boukhari, Wilk i Żurawski - każdy z nich sprowadzony pod Wawel latem.
Skalę zmian w obu drużynach można porównywać i zastanawiać się przed kim stało trudniejsze zadanie skomponowania nowej jedenastki, ale już to zestawienie pokazuje, że w Legii akcja wietrzenia szatni nie zdała egzaminu. Prym wiodą te same nazwiska, grające ze znacznie większą motywacją. Dołączenie Vrdojaka, Manu czy Mezengi należy rozpatrywać w tym aspekcie jako interesujące ruchy transferowe, jednak na pewno nie rewolucję. Znacznie ciszej zmian dokonywano w Wiśle, choć powyższe zestawienie pokazuje, że zmian w zespole zaszło niemniej niż w warszawskiej drużynie.
Efekt w obu przypadkach ten sam - po trzynastu meczach zarówno Wisła jak i Legia mają po dwadzieścia jeden punktów. Bez zmian także w bezpośrednich meczach pomiędzy tymi drużynami - Wisła znów rozbiła Legię, choć tym razem przynajmniej nikt nie zarzuci warszawskim zawodnikom, że przeszli obok tego meczu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz