Cytat tygodnia

CYTAT TYGODNIA:
To dla nas zimny prysznic, ale może lepiej przegrać raz 0:5 niż pięć razy po 0:1.
Marek Saganowski, napastnik ŁKS Łódź po meczu ŁKS - Lech (0:5)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisła Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisła Kraków. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 stycznia 2011

Tej Wisły już nie ma

Mariusz Pawełek - Pablo Alvarez, Arkadiusz Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek - Wojciech Łobodziński, Radosław Sobolewski, Junior Diaz, Patryk Małecki - Paweł Brożek, Rafał Boguski. Oto optymalna jedenastka Wisły Kraków z ubiegłego sezonu. Prosty rachunek wskazuje, że w ciągu pół roku drużynę z Reymonta opuściło, bagatela, siedmiu podstawowych zawodników. Niejako po cichu.

Czy takie straty mogą pozostać bez wpływu na wyniki drużyny? Wiele wskazuje na to, że na ekstraklasowym podwórku - tak. "Biała Gwiazda" już jesienią grała w mocno przemeblowanym składzie, a mimo to osiągnęła bardzo przyzwoity wynik - do liderującej Jagiellonii traci ledwie trzy punkty. Trener Robert Maaskant sytuację ma o tyle komfortową, że za cel postawiono mu mistrzowski tytuł, z tymże w 2012 roku. Teraz jest czas na budowę drużyny, kreowanie stylu. Trzeba powiedzieć głośno: Wisła Kraków jest budowana od nowa.

Minęły czasy, gdy pod Wawel trafiali jeden za drugim najlepsi piłkarze poszczególnych krajowych drużyn. Dzisiejsza nowa Wisła to w decydującym stopniu mieszanka obcokrajowców, dodatkowo często sprowadzanych do drużyny w sposób pozostawiający wiele do życzenia. Trzech odpadnie, jeden się sprawdzi. Stopień identyfikacji z klubem, jaki osiągnął swego czasu Mauro Cantoro wydaje się być nieosiągalny dla dzisiejszych wiślaków.

Wisła Kraków na transferach Marcelo, Głowackiego, Diaza oraz braci Brożek zarobiła kilka ładnych milionów euro. Pieniądze te w niewielkim tylko stopniu zostaną spożytkowane na sprowadzenie nowych piłkarzy. Pozornie wyglądać to może na gaszenie światła. Może i tak byłoby, gdyby nie osoba Bogdana Basałaja - prezes krakowskiego klubu wręcz kipi energią i pomysłami na to co zrobić, by Biała Gwiazda odzyskała swój blask. Od klubu, który zdominował polskie rozgrywki ligowe początku XXI wieku oczekuje się więcej niż od innych. Poprzeczka wisi wysoko...

poniedziałek, 15 listopada 2010

Podsumowanie trzynastej kolejki

Wisła Kraków nokautująca Legię Warszawa. Remis w meczu na szczycie w Kielcach. Już trzecia z rzędu wygrana Śląska Wrocław. Przebudzenie Polonii Warszawa i Lecha Poznań. Efekt? Różnica między trzecim a piętnastym miejscem w tabeli po trzynastu rozegranych meczach wynosi zaledwie... sześć punktów!


MECZ KOLEJKI

Wisła Kraków - Legia Warszawa

Gdy Wisła gra z Legią trudno, by inne spotkanie mogło bardziej przykuwać uwagę kibiców. XXI wiek to niemal nieustanna rywalizacja tych klubów o najwyższe trofea w polskiej piłce, z reguły wygrywana przez krakowian. Tym razem faworytem była Legia, która przyjeżdżała pod Wawel opromieniona passą czterech kolejnych zwycięstw. Miała jeszcze jeden atut - Macieja Skorżę na ławce rezerwowych, dla którego ze względu na jeszcze nie tak dawną pracę w Wiśle ten mecz być szczególny.

Mecz rozpoczął się od ataków Wisły, której udało się zepchnąć gości do defensywy. W dziesiątej minucie groźnie uderzał Paweł Brożek, ale piłka uderzyła tylko w boczną siatkę. Następnie przebudziła się Legia, ale ani Manu ani Marcin Komorowski nie wykorzystali swoich całkiem niezłych sytuacji na otwarcie wyniku meczu. Wreszcie nadeszła czterdziesta pierwsza minuta i zagranie Tomasa Jirsaka w kierunku Brożka - wiślacki snajper umieścił piłkę w siatce i Wisła schodziła na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Nic jednak jeszcze nie zapowiadało tego, co miało się stać w drugich czterdziestu pięciu minutach.

Drugi gol dla gospodarzy padł już pięć minut po wznowieniu gry, dwójkowa akcja Brożka z Małeckim zakończyła się bramką tego drugiego. Gdy dziesięć minut później rzut karny na trzecią bramkę dla Wisły zamienił Brożek było jasne, że Legia już się nie podniesie, a Paweł Brożek będzie bohaterem tego spotkania. Biała Gwiazda potrafiła jeszcze dobić rywala - w osiemdziesiątej czwartej minucie bramkarza warszawskiego zespołu pokonał Cezary Wilk. Legioniści nie rezygnowali z walki o choćby honorowe trafienie i mieli na to szansę jeszcze w ostatniej minucie gry, ale futbolówkę z linii bramkowej zdołał wybić Dragan Paljić.

Jak wyliczył serwis 90minut.pl piątkowa porażka z Wisłą jest dla Legii najwyższą w rozgrywkach ligowych od 1979 roku! Po tym meczu obie drużyny zrównały się punktami i mają ich na koncie dwadzieścia jeden. Do prowadzącej Jagiellonii tracą tylko pięć punktów, co może oznaczać, że czekać nas będzie wyjątkowo emocjonująca walka o mistrzowski tytuł. 

WYDARZENIA KOLEJKI

Podział punktów w Kielcach 

Klasyk klasykiem, ale prawdziwy mecz na szczycie ekstraklasy rozegrany został w niedzielę. Pierwsza w tabeli Jagiellonia grała w Kielcach z zajmującą drugie miejsce Koroną. Mecz zakończył się podziałem punktów i bardziej cieszyć się z tego wyniku powinni gospodarze, bo mimo wszystko korzystniej zaprezentowała się Jaga. Na prowadzenie gości wyprowadził w dziewiątej minucie Kamil Grosicki, wyrównał na pięć minut przed końcem Aleksandar Vuković. Mecz toczył się w szybkim tempie, szczególnie jego pierwsza połowa mogła się podobać. Oby więcej takich widowisk w naszej ekstraklasie.

Passa Lenczyka

Z pewnością nikt we Wrocławiu nie marudzi już na zmianę Ryszarda Tarasiewicza na Oresta Lenczyka. Nestor polskich ligowych trenerów objął wrocławian w szczególnie trudnym dla nich momencie, rozpoczął od bezbramkowego remisu z Wisłą w Krakowie. Później były jeszcze remisy z Polonią Warszawa oraz Polonią Bytom, gdy w końcu Śląsk odpalił na dobre - wygrane z Zagłębiem, Bełchatowem i w tej kolejce imponujące 4:0 z Górnikiem Zabrze. Brawo Śląsk, brawo Orest Lenczyk!

Płaska tabela

Już przed sezonem mówiło się, że liga w tym sezonie może być wyjątkowo wyrównana, ale tego jak wygląda w tej chwili tabela rozgrywek nie spodziewał się chyba nikt. Różnica między trzecim a piętnastym miejscem w lidze wynosi... sześć punktów! Oznacza to tyle, że na dobrą sprawę wciąż nie wiadomo, który zespół walczyć będzie o grę w pucharach, a który tylko o utrzymanie w lidze. Ciekawy jest przykład Legii Warszawa, która mimo sześciu porażek w trzynastu meczach stanowi czołówkę ligowej tabeli. Punkty w meczach z bezpośrednimi rywalami o czołowe lokaty zaczyna tracić też Jagiellonia Białystok (porażka w Warszawie, remis w Kielcach). Ze względu na taki ścisk w tabeli praktycznie w każdym meczu oglądamy zespoły walczące z pełną determinacją o każdy metr boiska - to musi się podobać kibicom. Doprawdy, niesamowity sezon!

TRZYNASTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 24
Średnia goli na mecz: 3,00
 
Suma żółtych kartek: 33
Suma czerwonych kartek: 2

Suma podyktowanych karnych: 2
Suma wykorzystanych karnych: 1

Suma widzów: 88 500
Średnia widzów: 11 062

ZOBACZ RÓWNIEŻ

sobota, 13 listopada 2010

Ile nowej Legii w Legii?

Trzynasta kolejka rozpoczęła się od meczu Widzewa z Cracovią oraz Wisły z Legią. Uwagę ligowych kibiców z oczywistych powodów skupił mecz w Krakowie - Wisła i Legia w minionej dekadzie regularnie walczyły o mistrzowski tytuł i podobne aspiracje zgłaszały przed sezonem 2010/2011. W dotychczasowych spotkaniach spisywały się ze zmiennym szczęściem, ale ostatnio dobrą passę (cztery kolejne wygrane) miała Legia i to wojskowi uchodzili za faworyta tego spotkania. Na boisku dominowała jednak Biała Gwiazda, która rozbiła zespół Macieja Skorży 4:0! O przebiegu meczu szerzej w tradycyjnym podsumowaniu kolejki, teraz przyjrzyjmy się bliżej efektom zmian kadrowych do jakich w obu klubach doszło w letnim okienku transferowym.

Punktem wyjścia do tych rozważań niech będzie wiosenny mecz Legia Warszawa - Wisła Kraków, który zakończył się totalną kompromitacją gospodarzy. Wisła absolutnie zdominowała boiskowe wydarzenia, Paweł Brożek ustrzelił hat - tricka, a postawa zawodników Stefana Białasa wyglądała wręcz na sabotaż. Kto wie, czy to nie ten występ przelał szalę goryczy i przesądził o wprowadzeniu w życie kampanii "Nowa Legia". Latem do Legii dołączyli nowi piłkarze, którzy mieli stanowić nową jakość - najwięcej oczekiwano po Antoloviciu, Kneżeviciu, Vrdoljaku, Manu oraz nabytkom z Ameryki Południowej, którym byli Cabral i Mezenga. Trzynaście kolejek to wystarczająco dużo, by poczynić pierwsze oceny wpływu nowych twarzy na postawę zespołu.

Przyjrzyjmy się jedenastce Legii z kompromitującego meczu w maju i porównajmy z drużyną, która wybiegła na boisku przy Reymonta wczorajszego wieczoru:

8.05.2010:

Mucha - Rzeźniczak, Szala, Astiz, Kiełbowicz - Szałachowski (Kosecki), Borysiuk (Smoliński), Jarzębowski (Banasiak), Iwański, Rybus- Grzelak.

12.11.2010:

Machnowskyj - Jędrzejczyk, Astiz, Komorowski, Kiełbowicz - Manu, Borysiuk, Vrdoljak (Rybus), Radović, Szałachowski (Iwański) - Kucharczyk (Mezenga).

Podstawowe jedenastki z obu spotkań łączą nazwiska Astiza, Kiełbowicza, Szałachowskiego, Borysiuka i Iwańskiego. Dodajmy do tego Rybusa, który wczoraj pojawił się na boisku w drugiej połowie. Występujących wczoraj od pierwszej minuty Komorowskiego i Radovicia jak najbardziej zaliczyć należy do gwardii z poprzednich rozgrywek. Łącznie aż osiem nazwisk. Co więc z tymi nowymi?  Co z "Nową Legią"? Machnowskyj za Muchę w bramce, ponadto Manu i Vrdoljak. A i tak największą wartością dodaną wydają się być młodzi polscy piłkarze - Jędrzejczyk oraz Kucharczyk

Zdecydowanie bardziej dyskretnie zmiana warty nastąpiła w drużynie Wisły Kraków. Pozbywano się każdego, za którego tylko przychodziła dobra oferta. W efekcie kompletnie rozsypała się obrona Białej Gwiazdy, nad której odbudową pracuje teraz Robert Maaskant. W ostatnich dwóch meczach Wisła zagrała na zero z tyłu, sprawdził się po raz kolejny nieraz już stosowany w naszej ekstraklasie patent z wystawieniem na środku defensywy pary silnych fizycznie obcokrajowców. 
Porównajmy składy krakowskiej drużyny z majowego i wczorajszego meczu.

8.05.2010:

Juszczyk - Alvarez, Głowacki, Marcelo, Brożek - Małecki, Sobolewski, Ba (Jirsak), Junior Diaz  (Kirm)- Brożek, Boguski.

12.11.2010:

Pawełek - Cikos, Chavez, Bunoza, Paljić - Małecki, Sobolewski (Boukhari), Garguła, Jirsak (Wilk), Kirm - Brożek (Żurawski).

Pierwsze, co rzuca się w oczy to oczywiście kompletnie odmieniona obrona. Złożona ze czwórki nowych zawodników, w dodatku w komplecie obcokrajowców. Miejsce w pierwszym składzie wywalczył kontuzjowany wiosną Garguła, na boisku pojawili się z ławki rezerwowych Boukhari, Wilk i Żurawski - każdy z nich sprowadzony pod Wawel latem.

Skalę zmian w obu drużynach można porównywać i zastanawiać się przed kim stało trudniejsze zadanie skomponowania nowej jedenastki, ale już to zestawienie pokazuje, że w Legii akcja wietrzenia szatni nie zdała egzaminu. Prym wiodą te same nazwiska, grające ze znacznie większą motywacją. Dołączenie Vrdojaka, Manu czy Mezengi należy rozpatrywać w tym aspekcie jako interesujące ruchy transferowe, jednak na pewno nie rewolucję. Znacznie ciszej zmian dokonywano w Wiśle, choć powyższe zestawienie pokazuje, że zmian w zespole zaszło niemniej niż w warszawskiej drużynie. 

Efekt w obu przypadkach ten sam - po trzynastu meczach zarówno Wisła jak i Legia mają po dwadzieścia jeden punktów. Bez zmian także w bezpośrednich meczach pomiędzy tymi drużynami - Wisła znów rozbiła Legię, choć tym razem przynajmniej nikt nie zarzuci warszawskim zawodnikom, że przeszli obok tego meczu.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Podsumowanie jedenastej kolejki

 W meczu na szczycie ligowej tabeli Korona wygrała w Gdańsku. Mistrz Polski znokautował v-ce mistrza kraju. Rzutem na taśmę zwyciężyła Legia Warszawa. Kolejny mecz przed własną publicznością wygrała Jagiellonia Białystok. Paskudna kontuzja Clebera i fantastyczny gol Injaca. Taka była jedenasta kolejka ekstraklasy!

MECZ KOLEJKI

Lech Poznań - Wisła Kraków

Mecz mistrza z v-ce mistrzem w każdym kraju przykuwa uwagę. Nie inaczej jest w Polsce i nie zmienił tego fakt, że dla Lecha Poznań był to mecz o utrzymanie miejsca tuż nad strefą spadkową, a i Wisła Kraków spisuje się znacznie poniżej oczekiwań swoich kibiców. W jedenastej kolejce doszło też do bezpośredniego starcia zespołów zajmujących obecnie miejsca na podium ligowej tabeli, ale jednak to w Poznaniu było znacznie ciekawiej niż w Gdańsku.

Środowa wygrana Kolejorza nad Cracovią w Pucharze Polski tylko trochę uspokoiła kibiców i szefów klubu. Sytuacja trenera Jacka Zielińskiego jest nie do pozazdroszczenia i tylko wygrana z Wisłą mogła mu pomóc, przynajmniej chwilowo. Tymczasem goście zapowiadali, że przedłużą fatalną passę Lecha i sami doskoczą do grupy pościgowej w ligowej tabeli.

Mecz rozpoczął się tak, jakby piłkarze Lecha wzięli sobie do serca głos kibiców. "Biegać, walczyć i się starać, w Lechu trzeba zapierdalać" głosił transparent na trybunach stadionu przy Bułgarskiej. Poznaniacy faktycznie rozpoczęli mecz bardzo zdeterminowani i szybko osiągnęli przewagę nad rywalem. Przed przerwą nie udało im się wyjść na prowadzenie, mimo kilku dogodnych okazji ku temu.

Druga połowa rozpoczęła się dość niespodziewania od gola dla Wisły. Podanie Radosława Sobolewskiego na bramkę zamienił Paweł Brożek. Prowadzenie Białej Gwiazdy nie utrzymało się długo - już cztery minuty później wybijana przez defensora Wisły piłka spadła na nogę Injaca, który huknął z pierwszej piłki prawie w samo okienko bramki Mariusza Pawełka. 1:1 i poważny kandydat do bramki sezonu! Mecz rozpoczął się od nowa, gra zaczęła się wyrównywać, jednak kolejnego gola w tym meczu zdobyli gospodarze. W sześćdziesiątej siódmej minucie sprytne podanie Marcina Kikuta pewnym strzałem z bliska wykończył Siergiej Kriwiec. Lechici wyszli na prowadzenie i nie powiedzieli tego dnia jeszcze ostatniego słowa. Kolejny gol to rzut karny pewnie wykorzystany w osiemdziesiątej minucie przez Semira Stilcia. Niestety, ten mecz miał jeszcze jeden akcent. W osiemdziesiątej dziewiątej minucie po starciu ze Sławomirem Peszką i Joelem Tshibambą na murawę upadł Cleber. Ze stadionu wyjeżdżał karetką, a pierwsze wiadomości ze szpitala mówią o urazie kręgosłupa. Ze względu na dłuższą przerwę w grze sędzia doliczył dziesięć minut. I właśnie w dziesiątej minucie doliczonego czasu gry czwarta bramkę dla Lecha zdobył Mateusz Możdzeń.

4:1 to wynik, na który mało kto przed meczem by postawił. Być może to właśnie tak przekonującego zwycięstwa potrzebował poznański zespół, by na dobre zakończyć kryzys. Lech  tego dnia był bardziej zdeterminowany, szybszy i zwyczajnie lepszy niż Wisła.

WYDARZENIA KOLEJKI

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Piątek przyniósł kibicom dość zaskakujące informacje. Media podały, że Jurij Szatałow zostanie następcą Rafała Ulatowskiego na stanowisku trenera Cracovii. Działacze z Bytomia zadziałali szybko i jeszcze tego samego dnia podpisali kontrakt z Janem Urbanem. Smaczku sprawie dodaje fakt, że kolejnego dnia w Krakowie doszło do ligowego meczu pomiędzy Cracovią a Polonią. Ostatecznie Szatałow nie zdążył jeszcze podpisać kontraktu z Pasami, a mecz swojego nowego klubu z poprzednim obejrzał z trybun. W Krakowie 1:0 zwyciężyli goście, a gospodarze po raz kolejny udowodnili, że ich defensywa jest najsłabsza w całej ekstraklasie.

Jednocześnie ekstraklasowy! zaprasza do nowego działu bloga, Trenerska karuzela(klik!), w którym na bieżąco aktualizowane będą wszystkie zmiany na trenerskich ławkach drużyn ekstraklasy.

Uśmiech Frankowskiego

Tempa nie zwalnia Jagiellonia, która tym razem pokonała na własnym stadionie Polonię Warszawa. Trzy punkty zapewnił gospodarzom Tomasz Frankowski, dla którego było to już ósme trafienie w tym sezonie! Jaga jest liderem tabeli, a uwagę zwraca szczególnie jej bilans w meczach u siebie - sześć meczów i sześć zwycięstw. Piątkowa wygrana była dla "Franka" szczególnym powodem do satysfakcji, bo od czasu kontrowersyjnego braku powołania dla Frankowskiego na mundial w Niemczech ma on z Pawłem Janasem swoje prywatne rachunki do wyrównania. Trudno więc dziwić się szczeremu uśmiechowi białostockiego snajpera po golu, który dał ważne trzy punkty i skomplikował sytuację w tabeli Czarnym Koszulom.

JEDENASTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 16
Średnia goli na mecz: 2,0
 
Suma żółtych kartek: 32
Suma czerwonych kartek: 0

Suma podyktowanych karnych: 1
Suma wykorzystanych karnych: 1

Suma widzów: 78 300
Średnia widzów: 9787

niedziela, 19 września 2010

Podsumowanie szóstej kolejki

W ekstraklasie nie ma już niepokonanych drużyn. Mimo porażki w Gdyni liderem ligowej tabeli nadal jest Jagiellonia Białystok. Pogłębia się kryzys drużyn z dołu tabeli - Cracovia przegrała szósty, Śląsk czwarty, a Legia trzeci raz z rzędu. W derbach Śląska Polonia Bytom lepsza od Ruchu Chorzów. Trwa fenomenalna passa Andrzeja Niedzielana - trafił do siatki w szóstym kolejnym meczu ekstraklasy!

MECZ KOLEJKI

Wisła Kraków - Korona Kielce


Najciekawiej zapowiadający się mecz szóstej serii spotkań to rywalizacja Lecha Poznań z Polonią Warszawa. Ze względu na otwierający Stadion Miejski koncert Stinga spotkanie zostało przełożone na dziesiątego listopada, a na miano najbardziej interesującego wyrósł mecz Wisły z Koroną.

Dla Białej Gwiazdy był to pierwszy mecz przy Reymonta od ponad roku. Wiślacy nie ukrywają radości z końca tułaczki po Sosnowcu i Nowej Hucie, Paweł Brożek grę na tych obiektach wskazuje nawet jako jeden z ważniejszych powodów utraty mistrzowskiego tytułu. Teraz ma być już tylko lepiej.

Piątkowy mecz był trzecim w roli trenera Wisły dla Roberta Maaskanta i pierwszym w nowym klubie dla Nourdina Boukhariego. Nowy zawodnik krakowskiego klubu był aktywny na boisku i pozostawił po sobie dobre wrażenie. Pierwsze czterdzieści pięć minut rozpoczęło się od przewagi gości, którzy nie tylko prowadzili grę, ale i stwarzali sobie dogodniejsze sytuacje strzeleckie. Akcjom Wisły brakowało składności, choć również potrafili zagrozić bramce Małkowskiego. Gospodarze wyszli na prowadzenie w momencie, gdy wydawało się, że przed przerwą gole już nie padną - w czterdziestej czwartej minucie precyzyjne dośrodkowanie Andresa Riosa wykończył celnym strzałem Paweł Brożek. Do przerwy 1:0 dla Wisły. 

Druga połowa podobnie jak pierwsza rozpoczęła się od ataków Korony Kielce. Już w czterdziestej siódmej minucie rzut wolny na bramkę zamienił Aleksandar Vuković - dobre, techniczne uderzenie okazało się zbyt trudne do obrony dla Milana Jovanicia. Kolejne minuty to dalsza przewaga Korony, która bardzo śmiało i pewnie poczynała sobie na boisku v-ce mistrza Polski. Mimo przewagi gości bramkę na 2:1 zdobyła Wisła - w siedemdziesiątej drugiej minucie Żurawski dograł do Brożka, ten trafił w słupek ale do z najbliższej odległości piłkę dobił Cezary Wilk, który latem sprowadzony został właśnie z kieleckiego klubu. Korona się nie załamała i zdołała jeszcze raz odrobić stratę - jedenaście minut później dośrodkował w pole karne Jacek Markiewicz, piłka spadła na głowę Andrzeja Niedzielana, a ten skierował ją do siatki. 2:2 i siódmy gol Niedzialana w szóstym ligowym meczu!

Piłkarze z Kielc byli zadowoleni z remisu w Krakowie, choć z przebiegu gry wynikało, że mogli pokusić się nawet o zwycięstwo. Dla podopiecznych Marcina Sasala najważniejsze jest, że umocnili swoją pozycję w czołówce ligowej tabeli i potwierdzili, że dobre wyniki w poprzednich meczach nie były przypadkiem. Przed Wisłą jeszcze sporo pracy, by powrócić do dyspozycji, do jakiej w ostatnich latach przyzwyczaiła swoich kibiców.


WYDARZENIA KOLEJKI

Siedem bramek w Łodzi!

Ostre strzelanie urządzili sobie piłkarze Widzewa Łódź i Śląska Wrocław, choć przyznać trzeba, że powody do zadowolenia mieli wyłącznie ci pierwsi. Widzew wygrał 5:2 i mając już większość najtrudniejszych meczów za sobą ma na koncie osiem punktów i siódme miejsce w tabeli. Prawdziwy popis w sobotnie popołudnie dali napastnicy łódzkiego klubu - wracający po kontuzji Marcin Robak popisał się hat -trickiem, a najlepszy strzelem zespołu Litwin Darvydas Šernas dołozył do tego kolejne dwa trafienia. Trzeba jednak też zauważyć, że wpływ na taki przebieg meczu miała błędna decyzja sędziego o przyznaniu gospodarzom rzutu karnego, po którym Widzew wyszedł na prowadzenie. Fakty są takie, że Śląsk przegrał czwarty kolejny mecz i sytuacja trenera Ryszarda Tarasiewicza robi się coraz trudniejsza.

Legia wciąż bezradna

Po zawirowaniach w środku tygodnia sobotni mecz Legii z Zagłębiem Lubin miał być pierwszym testem na słuszność działań Macieja Skorży. Trener warszawskiej jedenastki przetasował skład i rzeczywiście Legia rozegrała swój najlepszy mecz w tym sezonie. Najlepszy w sezonie, nie znaczy wcale dobry - to było za mało nawet na bardzo średnio dysponowane Zagłębie. Sześć punktów po sześciu kolejkach to wynik bardzo daleki od oczekiwań - kolejnych punktów i przełamania Legia będzie musiała szukać w prestiżowym meczu z Lechem Poznań. W międzyczasie rozegra jeszcze mecz 1/16 finału Pucharu Polski z Pogonią Szczecin.

Górnik na pudle!

Nieco w cieniu chwalonych jedenastek z Białegostoku, Bełchatowa i Kielc punkty zbiera Górnik Zabrze. Ze względu na historię nikt nie traktuje zabrzańskiej drużyny jako typowego beniaminka, ale dwanaście punktów i pozycja v-ce lidera jest sporą niespodzianką. W szóstej kolejce Górnik dzięki bramce Tomasza Zahorskiego pokonał przed własną publicznością GKS Bełchatów 1:0. W tej chwili zespół Adama Nawałki prezentuje się najsolidniej z trzech śląskich drużyn ekstraklasowych i jeśli dalej będzie grał równie konsekwentnie to wbrew przedsezonowym dywagacjom nie będzie musiał się martwić o ligowy byt. 


SZÓSTA  KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 18
Średnia goli na mecz: 2,57

Suma żółtych kartek: 17
Suma czerwonych kartek: 1

Suma podyktowanych karnych: 2
Suma wykorzystanych karnych: 2

Suma widzów: 60 600

niedziela, 12 września 2010

Podsumowanie piątej kolejki

Nowy lider to najważniejsza zmiana w ekstraklasowej tabeli po piątej kolejce. Polonię Warszawa na fotelu lidera zastąpiła Jagiellonia Białystok - ostatnia niepokonana jedenastka tego sezonu. Uwagę zwraca komplet zwycięstw śląskich drużyn - Polonia Bytom ograła Zagłębie Lubin, Górnik pokonał Cracovię, a Ruch okazał się lepszy od Legii Warszawa. Rumieńców nabiera walka o koronę króla strzelców - swoje kolejne bramki zdobyli Frankowski, Sernas oraz Rudnevs i wraz z Żewałakowem  mają już po cztery trafienia. Liderem jest Andrzej Niedzielan, który trafiał do bramki rywali w każdym dotychczasowym występie i ma na koncie już sześć bramek.

MECZ KOLEJKI

Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków

Po raz drugi z rzędu najciekawiej zapowiadało się spotkanie rozgrywane w Białymstoku. W poprzedniej kolejce Jaga pokonała mistrza Polski, w tej przyszło jej rywalizować z v-ce mistrzem, Wisłą Kraków.

Mecz rozpoczął się dwoma bardzo mocnymi akcentami - najpierw w czwartej minucie Maciej Żurawski precyzyjnie dośrodkował piłkę, którą strzałem głową do siatki Sandomierskiego skierował Paweł Brożek. Radość gości nie trwała długo - minutę później było już 1:1. Jarosław Lato wrzucił piłkę na dalszy słupek, gdzie skuteczną główką akcję wykończył Kamil Grosicki. Mecz mógł się podobać, toczył się w szybkim tempie, ale dogodniejsze okazje do objęcia prowadzenia mieli gospodarze, w szeregach których szczególnie aktywny ponownie był Grosicki. Wreszcie w czterdziestej pierwszej minucie Tomasz Frankowski został sfaulowany w polu karnym przez rozgrywającego słabe spotkanie Clebera i sędzia nie miał wątpliwości - wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił sam poszkodowany zdobywając w ten sposób swoją czwartą bramkę w tym sezonie. 

Druga połowa również nie zawiodła kibiców. Wisła rozgrywała dobry mecz w ofensywie raz po raz zagrażając bramce Sandomierskiego, który jednak z pojedynków takich jak ten w sześćdziesiątej dziewiątej minucie z Patrykiem Małeckim wychodził zwycięsko. Pięć minut później bramkarz Wisły, Mariusz Pawełek faulował w sytuacji sam na sam Kamila Grosickiego za co sędzia słusznie usunął wiślaka z boiska.Goście nie ustawali jednak w próbach doprowadzenia do remisu - w osiemdziesiątej dziewiątej minucie piłka po strzale Małeckiego minimalnie minęła bramkę Jagiellonii, a jeszcze w doliczonym czasie gry Paweł Brożek uderzył w słupek.

Trzy punkty pozostały w Białymstoku. Jaga potwierdziła, że w bieżących rozgrywkach będzie groźna dla każdego, zwłaszcza na własnym boisku. Cztery zwycięstwa i jeden remis w pięciu meczach to imponujący bilans, który każe brać Jagę pod uwagę przynajmniej w kontekście gry o europejskie puchary. Natomiast Wisła po raz drugi w tym sezonie przegrała, choć zagrała swój najlepszy mecz tego lata. Po raz kolejny potwierdziło się, że duży potencjał ofensywny Białej Gwiazdy pozostaje nieco w cieniu rozbitej w letnim okienku transferowym obrony. Przed Maaskantem stoi zadanie uporządkowania defensywy Wisły - wtedy z pewnością jego zespół jest w stanie ponownie włączyć się do walki o najwyższe lokaty.

WYDARZENIA KOLEJKI

Pasiasta niemoc 

Pięć meczów - pięć porażek, czternaście straconych goli. Tak koszmarnego startu nie spodziewał się w Krakowie nikt. Bilans jest druzgocący, choć trudno nie mieć wrażenia, że zespół Rafała Ulatowskiego prześladuje w tym sezonie pech - naprawdę źle Cracovia zagrała tylko w Poznaniu. 

W sobotnie popołudnie Pasy podejmowały zespół Górnika Zabrze - mimo dwóch strzelonych bramek ponownie nie udało się zdobyć choćby punktu. Fatalnie spisywali się obrońcy Cracovii, którzy często pozostawiali napastników gości bez opieki nawet w okolicach pola karnego

Być może złą passę uda się przełamać po powrocie na stadion przy ulicy Kałuży. Kolejny domowy mecz Pasy rozegrają już na nowym obiekcie, a wcześniej zmierzą się jeszcze w Gdańsku z Lechią.

Przed Turynem Kolejorz znów zwycięski

Już w czwartek Lech Poznań rozpocznie rywalizację w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Pierwszym rywalem poznaniaków będzie Juventus Turyn. Wcześniej mistrz Polski musiał postarać się o wygraną w ligowym meczu we Wrocławiu - tym bardziej, że do tej pory Kolejorz zdobył w lidze ledwie pięć punktów. Zadanie zostało wykonane - Lech przywiózł do Poznania komplet oczek, choć swoją grą nie zachwycił. Śląsk Wrocław od początku grał z dużym poświęceniem i wolą walki, ale to poznaniacy strzelili pierwszą bramkę - piekielnie mocnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Sławomir Peszko. Wyrównanie przyniósł gospodarzom rzut karny, z którego podyktowaniem piłkarze Lecha długo nie mogli się pogodzić. Pretensje do arbitra miał również trener Jacek Zieliński, który po przerwie został wyrzucony przez sędziego na trybuny. Zwycięstwo mistrzowi Polski przyniosło trafienie Artjomsa Rudnevsa, który wyrósł na podstawowego napastnika poznańskiej drużyny. Warto odnotować kolejny dobry występ Marcina Kikuta oraz udany powrót do bramki Krzysztofa Kotorowskiego. Najsłabszym elementem sobotniego meczu był sędzia, pan Adam Lyczmański, którego najwyraźniej ekstraklasa przerasta.

W czwartek przed Lechem będzie stało zdecydowanie większe wyzwanie, ale wrocławskie zwycięstwo pozwoli udać się do Włoch w dobrych nastrojach i z głowami spokojniejszymi o rywalizację na krajowym podwórku.

Pierwsza porażka "Czarnych Koszul"

Polonia Warszawa podejmowała na własnym stadionie Koronę Kielce. Pierwsze trzy kolejki przyniosły podopiecznym Jose Marii Bakero komplet wygranych, czwarty mecz w Łodzi zakończył się remisem i... o dziwo prezes Wojciechowski zaczął publicznie zgłaszać pretensje do drużyny oraz sztabu szkoleniowego. Media spekulowały, że brak wygranej z Koroną może kosztować Bakero utratę posady, na którą już szykowany jest Paweł Janas. Stało się, Korona zwyciężyła przy Konwiktorskiej. Czy najbliższe godziny przyniosą w klubie trzęsienie ziemi? Pewne jest, że w takiej atmosferze niezwykle ciężko jest odnieść sukces.

CZWARTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 21
Średnia goli na mecz: 2,62

Suma żółtych kartek: 37
Suma czerwonych kartek: 2

Suma podyktowanych karnych: 3
Suma wykorzystanych karnych: 2

Suma widzów: 40 500

piątek, 6 sierpnia 2010

Mistrzowskie aspiracje

Sezon 2010/2011 polskiej ekstraklasy rozpocznie się meczem między GKSem Bełchatów a Polonią Bytom. W dniu startu nowego sezonu Ekstraklasy proponuję przyjrzeć się bliżej tym, którzy głośno mówią o apetycie na tytuł Mistrza Polski 2011. Oprócz Legii Warszawa oraz Wisły Kraków, które tradycyjnie rywalizują o krajowy prymat, przyjrzymy się też drużynie aktualnego mistrza, Lecha Poznań oraz najczęściej typowanej na czarnego konia rozgrywek Polonii Warszawa.

LECH POZNAŃ

Transfery

Tuż po zdobyciu mistrzowskiego tytułu zarząd Lecha zadeklarował chęć sprowadzenia do stolicy Wielkopolski trzech – czterech zawodników, którzy z miejsca mogliby stać się wzmocnieniami zespołu. Trener Jacek Zieliński miał pełną kadrą dysponować już w czasie austriackiego zgrupowania, gdzie nowi gracze mieli zgrywać się z drużyną. Ostatecznie do Austrii z Kolejorzem pojechał tylko Jacek Kiełb, którego sprowadzenie należy oceniać raczej w kategoriach sprowadzenia zdolnego zawodnika, który będzie mógł w przyszłości stanowić o sile zespołu niż jako deklarowane przez zarząd poważne wzmocnienie. Wcześniej Lecha opuścił najlepszy ligowy piłkarz ubiegłego sezonu, Robert Lewandowski i stało się jasne, że poznaniacy wzmocnień potrzebują przede wszystkim z przodu. Ostatecznie w Poznaniu wylądował Artur Wichniarek, Joel Tshibamba oraz Artjoms Rudnevs, którzy powinni stanowić całkiem mocny punkt Kolejorza w lidze. Cele postawione przed Lechem wybiegały jednak poza krajowe podwórka, a tempo przeprowadzenia transferów napastników przyczyniło się w pewnym stopniu do niepowodzenia operacji „Liga Mistrzów”.

Sparingi

Kolejorz dobierał sparingpartnerów pod kątem walki o Ligę Mistrzów i trzeba przyznać, że zrobił to całkiem nieźle. Rosenborg Trondheim, Slovan Bratysława, Partizan Belgrad, Dinamo Zagrzeb i Slavia Praga to zestaw, którego może Lechowi pozazdrościć większość drużyn. Bilans tych spotkań to jedno zwycięstwo, dwa remisy i dwie porażki, ale na tym etapie to nie wyniki były najważniejsze. Bardziej niepokojące, że już wtedy rozpoczęły się problemy ze zdobywaniem bramek – ledwie trzy zdobyte gole, ani razu dwa w jednym spotkaniu.

Największy atut

Wydaje się, że największym atutem Lecha Poznań w nowym sezonie będzie siła indywidualności. Tacy zawodnicy jak Sławomir Peszko, Siergiej Kriwiec czy Semir Stilic z pewnością nie zapomnieli jak się gra w piłkę. W polskiej lidze udowadniali już, że stać ich na to, by jednym zagraniem odwrócić losy meczu. Umiejętność ta jest szczególnie przydatna w sytuacji, gdy liga staje się coraz bardziej wyrównana. Można się spodziewać również, że sporo bramek nastrzela napastnik, który wygra rywalizację o miejsce w składzie. Niewątpliwie każdego z nich stać na zdobycie nawet kilkunastu trafień w sezonie.

Największa trudność

Kłopotem Kolejorza może być gęsta atmosfera wokół klubu po niepowodzeniu w walce o Ligę Mistrzów. Jeśli drużyna nie wystartuje mocno może być jej trudno nadrobić początkowe straty, tym bardziej że otwierający stadion przy Bułgarskiej koncert Stinga spowodował, że aż pięć kolejnych spotkań Lech będzie grał na wyjeździe (kolejki 4-8). Z drugiej strony, wiosną Kolejorz pięć razy z rzędu zagra u siebie, co może ułatwić powtórkę tegorocznego scenariusza, gdy Lech gonił Wisłę z ostatecznie dobrym skutkiem.

LEGIA WARSZAWA

Transfery

Zarząd Legii Warszawa nowy sezon reklamuje hasłem „Nowa Legia”. Rzeczywiście, nowości w tym sezonie przy Łazienkowskiej nie zabraknie. Nowy szkoleniowiec, Maciej Skorża będzie miał do dyspozycji nowych zawodników, wśród nich będzie bramkarz Marijan Antolovic, obrońca Srda Knezevic, pomocnicy Ivica Vrdoljak, Alejandro Cabral i Manu oraz napastnik Bruno Mezenga. Wzmocnienia sprawiają wrażenie przemyślanych ruchów. W porównaniu z ubiegłym sezonem Legię opuściło też kilku zawodników, którzy nie spełniali oczekiwań. Najpoważniejszym osłabieniem stołecznego klubu jest odejście słowackiego bramkarza Jana Muchy, który nieraz ratował legionistów przed utratą gola i uchodził za najlepszego bramkarza polskiej ligi.

Sparingi

Podczas zgrupowania we Francji Legia grała mecze sparingowe z zespołami francuskiej ekstraklasy. Rywalami podopiecznych Macieja Skorży były zespoły Bordeaux (1:4), PSG (2:2), Rennes (0:1) oraz Lorient (1:0). Cały cykl przygotowań do sezonu zwieńczy otwierający nowy stadion mecz towarzyski z londyńskim Arsenalem, ze względu na który Legia przełożyła swój pierwszy ligowy mecz w sezonie.

Największy atut

Reklamowana przez ITI nowa Legia to Legia z ambitnym trenerem, który już w Krakowie udowodnił, że potrafi przejmować zespoły znajdujące się w trudnej sytuacji, ale posiadające niemały potencjał. Solidne transfery mogą zaowocować narodzinami nowych gwiazd ligowego formatu. Legia po fatalnym ubiegłym sezonie nie jest uwikłana w rozgrywki europejskie i wszystkie siły poświęciła przygotowywaniu formy na ekstraklasę.

Niebagatelnym atutem Legii Warszawa jest osiągnięcie porozumienia między Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa a klubem. Powracający na stadion po kilku latach doping może sprawić, że Łazienkowska na powrót może stać się trudną do zdobycia twierdzą, a z tym w minionym sezonie bywało różnie.

Największa trudność

Legia rokrocznie uchodzi za jednego z faworyta rozgrywek, choć stosunkowo rzadko zostaje ostatecznym zwycięzcą. W tym sezonie problemem Legii może być zgranie nowej drużyny, której zawodnicy posiadają spory potencjał, ale nie są jeszcze na boisku monolitem. Sporym znakiem zapytania pozostaje obsada bramki, z której legioniści zawsze słynęli. Po Radostinie Stanewie, Arturze Borucu, Łukaszu Fabiańskim i Janie Musze miejsce między słupkami zajmie młody Chorwat, Marijan Antolovic, który nie ustrzegł się błędów w spotkaniach sparingowych.

POLONIA WARSZAWA

Transfery

Polonia Warszawa, która zeszłego sezonu nie może zaliczyć do udanych, została okrzyknięta królem letniego polowania. Właściciel klubu, Józef Wojciechowski nie szczędził grosza na nowych piłkarzy, ale w zamian oczekuje wymiernych efektów – w postaci zdobycia mistrzostwa Polski. Na Konwiktorską trafił mocny zaciąg z Bełchatowa – Dariusz Pietrasiak, Jakub Tosik oraz Patryk Rachwał. Drugą linię wzmocnił także Brazylijczyk Bruno z Jagiellonii Białystok. Prawdziwym hitem letniego okienka transferowego było sprowadzenie do zespołu „Czarnych Koszul” byłego reprezentanta Polski, Ebiego Smolarka. Polonia okienko transferowe zakończyła kolejnym mocnym uderzeniem – prezes Wojciechowski sprowadził z Ruchu Chorzów Artura Sobiecha za okrągły milion euro. Listę nowych nabytków uzupełnia bramkarz Arkadiusz Onyszko, z którego jednak warszawski klub nie będzie miał pożytku. U bramkarza już po podpisaniu kontraktu wykryto chorobę nerek.

Sparingi

Polonia Warszawa w meczach sparingowych grała ze zmiennym szczęściem. Spotkania z Eskisehirsporem Kulubu, Maccabi Petah Tikva, Ujpestem, Konyasporem Kulubu oraz Paksi FC przyniosły bilans dwóch zwycięstw, dwóch remisów i jednej porażki. Warto zwrócić uwagę na dobrą skuteczność Daniela Gołębiewskiego, który nawet wobec znacznych wzmocnień formacji ofensywnej powinien stanowić mocny punkt „Czarnych Koszul”.

Największy atut

Doszukując się mocnych punktów Polonii Warszawa trzeba zwrócić uwagę na duży potencjał ofensywny. Ebi Smolarek i Artur Sobiech to zawodnicy, którzy mogliby stworzyć duet napastników w praktycznie każdym zespole naszej ligi. Choć wobec licznych zmian kadrowych trudno ocenić jak szybko nowy zespół zaskoczy. Mocną stroną „Czarnych Koszul” jest też osoba dyrektora sportowego, Pawła Janasa. Wróbelki już ćwierkają, że tylko kwestią czasu jest, kiedy ten doświadczony trener zajmie miejsce Jose Marii Bakero.

Największa trudność

Kłopotem Polonii od lat jest słaba infrastruktura oraz kiepska organizacja klubu. Odkąd stery nad klubem przejął Józef Wojciechowski dochodzi do tego brak poczucia stabilności. Polonia jest w dużym stopniu uzależniona od kaprysów właściciela. Jose Maria Bakero, szkoleniowiec „Czarnych Koszul” do tej pory nie dał się poznać polskim kibicom jako dobry trener. Znając niecierpliwość Wojciechowskiego najbliższe dwa miesiące mogą być ku temu ostatnią okazją. Trenerski problem może się przekuć w atut, jeśli dojdzie do wielce prawdopodobnej wymiany Bakero na Janasa. Jeśli Legia, Lech i Wisła będą w tym sezonie gubić punkty w sposób równie niefrasobliwy co w zeszłych rozgrywkach, szans Polonii nie można zbyt szybko przekreślać. Choć obiektywnie oceniając sukcesem warszawskiego zespołu będzie już miejsce w czołowej trójce, a mistrzowskie ambicje Wojciechowskiego trzeba odłożyć na później.

WISŁA KRAKÓW

Transfery

Wisła Kraków dokonała w letniej przerwie licznych przemeblowań kadrowych. Na skutek tych działań „Biała Gwiazda” dysponuje szerokim polem wyboru w formacji ofensywnej, ale znacznie na jakości straciła obrona. Najpoważniejszym ubytkiem krakowskiego klubu jest strata pary stoperów – Arkadiusz Głowacki przeniósł się do Turcji, a Brazylijczyk Marcelo do PSV Eindhoven. Podstawowy prawy obrońca, Pablo Alvarez wrócił do Włoch. Po stronie zysków można znaleźć bramkarza Milana Jovanicia, który ma wreszcie zakończyć kilkuletnie kłopoty z obsadą tej pozycji. Wśród nowych obrońców jest Gordan Bunoza, wobec którego są niemałe oczekiwania. Poza tym do defensywy Wisły dołączył Mateusz Kowalski z Piasta Gliwice oraz Słowak Erik Cikos. Dragan Paljic, Andres Rios i Maciej Żurawski to nowe twarze formacji ofensywnej. Ich obecność wprowadzi do drużyny rywalizację o miejsce w składzie, która w zamierzeniu ma wyjść na dobre dotychczasowym pewniakom. Listę nowych twarzy uzupełnia środkowy pomocnik Cezary Wilk z Korony Kielce.

Sparingi

Wisła Kraków przygotowywała się do sezonu opierając się w dużym stopniu na grze w europejskich pucharach. Jedynym markowym rywalem krakowskiego klubu był niemiecki Hannover 96, który pokonał v-ce mistrza Polski 4:2. Wisła ma na koncie również zwycięstwo 3:1 z KSZO Ostrowiec oraz remis 3:3 z Kolejarzem Stróże.

Największy atut

Atutem Wisły w nowym sezonie ma być szeroka kadra. Dzięki temu pod Wawelem chcą uniknąć sytuacji, w której kontuzja jednego czy dwóch piłkarzy znacząco wpłynie na obniżenie poziomu gry. Niezaprzeczalnym plusem jest też mentalność zwycięzcy piłkarzy z Krakowa., która na polskim podwórku często jest przekuwana w trzy punkty. Nieudany start w pucharach niekoniecznie musi się przekuć na złą grę w lidze, co udowodniła runda jesienna zeszłego sezonu. Wiele wskazuje na to, że najmocniejszym "wzmocnieniem" Wisły będzie powrót na stanowisko prezesa klubu Bogdana Basałaja, choć na skutki jego działań trzeba będzie poczekać, być może dłużej niż jeden sezon.

Największa trudność

Lista kłopotów „Białej Gwiazdy” przed tym sezonem jest długa. Wisła po raz kolejny w kompromitujący sposób pożegnała się z europejskiego pucharami. W przededniu startu ligowych rozgrywek pracę stracił trener Henryk Kasperczak. Przedłuża się powrót piłkarzy na stadion przy Reymonta, a gra na Suchych Stawach wyraźnie Wiśle nie służy. Teoretyczny atut, jakim ma być szeroka kadra, może łatwo zmienić się w problem. Kadra Wisły budowana była pod kątem łączenia startów w Europie z rozgrywkami ligowymi. W sytuacji, gdy pozostaje tylko gra w kraju zdrowa rywalizacja o miejsce w składzie może przerodzić się w niezdrową atmosferę wewnątrz drużyny.