Cytat tygodnia

CYTAT TYGODNIA:
To dla nas zimny prysznic, ale może lepiej przegrać raz 0:5 niż pięć razy po 0:1.
Marek Saganowski, napastnik ŁKS Łódź po meczu ŁKS - Lech (0:5)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagiellonia Białystok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagiellonia Białystok. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 listopada 2010

Podsumowanie dwunastej kolejki

W dwunastej kolejce swoje mecze przegrała cała prowadząca trójka. W hicie kolejki Legia pokonała Jagiellonię, w Gdyni Arka ograła Koronę, a Bełchatów przegrał na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław. W krakowskich derbach Wisła lepsza od Cracovii. Kolejną porażkę zanotował Lech Poznań - Mistrz Polski znajduje się już w strefie spadkowej!

MECZ KOLEJKI

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok

Lider ekstraklasy przyjechał na mecz z łapiącą wiatr w żagle Legią z myślą o jak najlepszym rezultacie. Tomasz Frankowski i spółka zapowiadali nawet zwycięstwo, choć wszelkie statystyki działały na ich niekorzyść. Z kolei Legia po trzech z rzędu wygranych liczyła na kontynuowanie dobrej passy i zmniejszenie starty do lidera.

Mecz rozpoczął się od ataków zespołu Michała Probierza, którzy najwyraźniej chcieli jak najszybciej zdobyć pierwszą bramkę. To im się z resztą udało w piętnastej minucie za sprawą Skerli, ale sędzia słusznie dopatrzył się pozycji spalonej. Z biegiem czasu inicjatywę zaczęła przejmować Legia, w której pierwsze skrzypce grali Vrdoljak i Radović. Bramka padła za sprawą tego pierwszego tuż przed końcem pierwszej połowy. Rzut wolny bił Tomasz Kiełbowicz, piłka trafiła na głowę Vrdoljaka który naciskany przez Skerlę potrafił skierować ją do bramki rywala. Do przerwy 1:0 dla Legii!

Gol do szatni pozwolił legionistom czekać po przerwie na ruch rywala. Jagiellonia starała się zaatakować, ale zdecydowanie większe zagrożenie stanowiły kontrataki gospodarzy, którzy de facto kontrolowali grę. W siedemdziesiątej trzeciej minucie mogło i powinno być już 2:0, ale Maciej Iwański w decydującym momencie potknął się i upadł zamiast zdobyć bramkę. Dziewięć minut później czerwoną kartką za faul na Iwańskim ukarany został Rafał Grzyb. Jaga kończyła mecz w dziesiątkę i można było odnieść wrażenie, że straciła wiarę w doprowadzenie do wyrównania. Za to w doliczonym czasie gry na 2:0 podwyższył Jakub Rzeźniczak, który uderzył z trzydziestu metrów wykorzystując nieobecność bramkarza gości w bramce. Legia - Jagiellonia 2:0.

Ten wynik oznacza powrót Legii do walki o najwyższe lokaty. Maciej Skorża na dobre triumfuje i udowadnia, że potrafił pokonać kryzys, który dotknął jego zespół w początkowej fazie rozgrywek. W tej chwili warszawski zespół traci już tylko cztery punkty do lidera i jest na tyle rozpędzony, że w piątkowym meczu z Wisłą Kraków będzie zdecydowanym faworytem.

WYDARZENIA KOLEJKI

Koszmar Mistrza Polski!

Lech Poznań wydawał się mieć wszystko co najgorsze już za sobą. Efektowny awans w Pucharze Polski, rozbicie Wisły Kraków, wreszcie spektakularny sukces w postaci pokonania Manchesteru City. I co dalej? Dalej był ligowy mecz w Chorzowie, w którym Kolejorz nie miał więcej atutów niż zupełnie przeciętnie spisujący się w tym sezonie Niebiescy. Jedyną bramkę meczu zdobył Łukasz Janoszka. Kolejorz przegrał już po raz szósty i jest w strefie spadkowej. To już nie są żarty, to prawdziwy koszmar dla kibiców Lecha, którego postawa w lidze wymyka się logicznemu myśleniu.

Nudne derby Krakowa

Sporych emocji przysporzył ligowym kibicom hit między Legią a Jagiellonią, odwrotnie było w przypadku derbowej rywalizacji Cracovii z Wisłą. Obie drużyny zaserwowały mocno przeciętne widowisko, które z pewnością trudno nazwać dobrą reklamą polskiej piłki. Ostatecznie wygrała Wisła zdobywając bramkę w dziewięćdziesiątej piątej minucie gry. Który to już raz Pasy przegrywają mecz w podobnych okolicznościach? To już nie pech, to nie przypadek. Cracovia jest na dnie i tonie.

Konsekwencja Arki

Arka Gdynia w ostatnich latach balansowała między ekstraklasą a pierwszą ligą, najczęściej do ostatnich kolejek walcząc o ligowy byt. W tym sezonie ma być inaczej. Dariusz Pasieka świetnie poukładał defensywę drużyny, a w meczu z v-ce liderem z Kielc doszła do tego również dobra gra formacji ofensywnej. Efekt? Korona odprawiona z kwitkiem. Arka straciła najmniej bramek spośród wszystkich ekstraklasowych drużyn i jeśli jej gra będzie w dalszym ciągu równie konsekwentna to prawdopodobnie uda jej się uniknąć rozpaczliwej walki o utrzymanie.

DWUNASTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 14
Średnia goli na mecz: 1,75
 
Suma żółtych kartek: 32
Suma czerwonych kartek: 1

Suma podyktowanych karnych: 1
Suma wykorzystanych karnych: 1

Suma widzów: 68 900
Średnia widzów: 8600

ZOBACZ RÓWNIEŻ

niedziela, 12 września 2010

Podsumowanie piątej kolejki

Nowy lider to najważniejsza zmiana w ekstraklasowej tabeli po piątej kolejce. Polonię Warszawa na fotelu lidera zastąpiła Jagiellonia Białystok - ostatnia niepokonana jedenastka tego sezonu. Uwagę zwraca komplet zwycięstw śląskich drużyn - Polonia Bytom ograła Zagłębie Lubin, Górnik pokonał Cracovię, a Ruch okazał się lepszy od Legii Warszawa. Rumieńców nabiera walka o koronę króla strzelców - swoje kolejne bramki zdobyli Frankowski, Sernas oraz Rudnevs i wraz z Żewałakowem  mają już po cztery trafienia. Liderem jest Andrzej Niedzielan, który trafiał do bramki rywali w każdym dotychczasowym występie i ma na koncie już sześć bramek.

MECZ KOLEJKI

Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków

Po raz drugi z rzędu najciekawiej zapowiadało się spotkanie rozgrywane w Białymstoku. W poprzedniej kolejce Jaga pokonała mistrza Polski, w tej przyszło jej rywalizować z v-ce mistrzem, Wisłą Kraków.

Mecz rozpoczął się dwoma bardzo mocnymi akcentami - najpierw w czwartej minucie Maciej Żurawski precyzyjnie dośrodkował piłkę, którą strzałem głową do siatki Sandomierskiego skierował Paweł Brożek. Radość gości nie trwała długo - minutę później było już 1:1. Jarosław Lato wrzucił piłkę na dalszy słupek, gdzie skuteczną główką akcję wykończył Kamil Grosicki. Mecz mógł się podobać, toczył się w szybkim tempie, ale dogodniejsze okazje do objęcia prowadzenia mieli gospodarze, w szeregach których szczególnie aktywny ponownie był Grosicki. Wreszcie w czterdziestej pierwszej minucie Tomasz Frankowski został sfaulowany w polu karnym przez rozgrywającego słabe spotkanie Clebera i sędzia nie miał wątpliwości - wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił sam poszkodowany zdobywając w ten sposób swoją czwartą bramkę w tym sezonie. 

Druga połowa również nie zawiodła kibiców. Wisła rozgrywała dobry mecz w ofensywie raz po raz zagrażając bramce Sandomierskiego, który jednak z pojedynków takich jak ten w sześćdziesiątej dziewiątej minucie z Patrykiem Małeckim wychodził zwycięsko. Pięć minut później bramkarz Wisły, Mariusz Pawełek faulował w sytuacji sam na sam Kamila Grosickiego za co sędzia słusznie usunął wiślaka z boiska.Goście nie ustawali jednak w próbach doprowadzenia do remisu - w osiemdziesiątej dziewiątej minucie piłka po strzale Małeckiego minimalnie minęła bramkę Jagiellonii, a jeszcze w doliczonym czasie gry Paweł Brożek uderzył w słupek.

Trzy punkty pozostały w Białymstoku. Jaga potwierdziła, że w bieżących rozgrywkach będzie groźna dla każdego, zwłaszcza na własnym boisku. Cztery zwycięstwa i jeden remis w pięciu meczach to imponujący bilans, który każe brać Jagę pod uwagę przynajmniej w kontekście gry o europejskie puchary. Natomiast Wisła po raz drugi w tym sezonie przegrała, choć zagrała swój najlepszy mecz tego lata. Po raz kolejny potwierdziło się, że duży potencjał ofensywny Białej Gwiazdy pozostaje nieco w cieniu rozbitej w letnim okienku transferowym obrony. Przed Maaskantem stoi zadanie uporządkowania defensywy Wisły - wtedy z pewnością jego zespół jest w stanie ponownie włączyć się do walki o najwyższe lokaty.

WYDARZENIA KOLEJKI

Pasiasta niemoc 

Pięć meczów - pięć porażek, czternaście straconych goli. Tak koszmarnego startu nie spodziewał się w Krakowie nikt. Bilans jest druzgocący, choć trudno nie mieć wrażenia, że zespół Rafała Ulatowskiego prześladuje w tym sezonie pech - naprawdę źle Cracovia zagrała tylko w Poznaniu. 

W sobotnie popołudnie Pasy podejmowały zespół Górnika Zabrze - mimo dwóch strzelonych bramek ponownie nie udało się zdobyć choćby punktu. Fatalnie spisywali się obrońcy Cracovii, którzy często pozostawiali napastników gości bez opieki nawet w okolicach pola karnego

Być może złą passę uda się przełamać po powrocie na stadion przy ulicy Kałuży. Kolejny domowy mecz Pasy rozegrają już na nowym obiekcie, a wcześniej zmierzą się jeszcze w Gdańsku z Lechią.

Przed Turynem Kolejorz znów zwycięski

Już w czwartek Lech Poznań rozpocznie rywalizację w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Pierwszym rywalem poznaniaków będzie Juventus Turyn. Wcześniej mistrz Polski musiał postarać się o wygraną w ligowym meczu we Wrocławiu - tym bardziej, że do tej pory Kolejorz zdobył w lidze ledwie pięć punktów. Zadanie zostało wykonane - Lech przywiózł do Poznania komplet oczek, choć swoją grą nie zachwycił. Śląsk Wrocław od początku grał z dużym poświęceniem i wolą walki, ale to poznaniacy strzelili pierwszą bramkę - piekielnie mocnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Sławomir Peszko. Wyrównanie przyniósł gospodarzom rzut karny, z którego podyktowaniem piłkarze Lecha długo nie mogli się pogodzić. Pretensje do arbitra miał również trener Jacek Zieliński, który po przerwie został wyrzucony przez sędziego na trybuny. Zwycięstwo mistrzowi Polski przyniosło trafienie Artjomsa Rudnevsa, który wyrósł na podstawowego napastnika poznańskiej drużyny. Warto odnotować kolejny dobry występ Marcina Kikuta oraz udany powrót do bramki Krzysztofa Kotorowskiego. Najsłabszym elementem sobotniego meczu był sędzia, pan Adam Lyczmański, którego najwyraźniej ekstraklasa przerasta.

W czwartek przed Lechem będzie stało zdecydowanie większe wyzwanie, ale wrocławskie zwycięstwo pozwoli udać się do Włoch w dobrych nastrojach i z głowami spokojniejszymi o rywalizację na krajowym podwórku.

Pierwsza porażka "Czarnych Koszul"

Polonia Warszawa podejmowała na własnym stadionie Koronę Kielce. Pierwsze trzy kolejki przyniosły podopiecznym Jose Marii Bakero komplet wygranych, czwarty mecz w Łodzi zakończył się remisem i... o dziwo prezes Wojciechowski zaczął publicznie zgłaszać pretensje do drużyny oraz sztabu szkoleniowego. Media spekulowały, że brak wygranej z Koroną może kosztować Bakero utratę posady, na którą już szykowany jest Paweł Janas. Stało się, Korona zwyciężyła przy Konwiktorskiej. Czy najbliższe godziny przyniosą w klubie trzęsienie ziemi? Pewne jest, że w takiej atmosferze niezwykle ciężko jest odnieść sukces.

CZWARTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 21
Średnia goli na mecz: 2,62

Suma żółtych kartek: 37
Suma czerwonych kartek: 2

Suma podyktowanych karnych: 3
Suma wykorzystanych karnych: 2

Suma widzów: 40 500

niedziela, 29 sierpnia 2010

Podsumowanie czwartej kolejki

Czwarta kolejka przyniosła dobre mecze w Warszawie, Lubinie i Białymstoku. Kolejne zwycięstwa zanotowały Jagiellonia, GKS Bełchatów i Wisła dołączając do Polonii Warszawa i tworzą w tej chwili wraz z "Czarnymi Koszulami" czołówkę ligowej tabeli. Na dnie bez zmian - wciąż bez punktu pozostaje Cracovia.


MECZ KOLEJKI

Jagiellonia Białystok - Lech Poznań

Jagiellonia i Lech to drużyny, które spośród polskich zespołów najkorzystniej zaprezentowały się w tej edycji europejskich pucharów. W trzech pierwszych meczach ligowego sezonu obie jedenastki pozostawały niepokonane wobec czego niedzielne spotkanie w Białymstoku zapowiadało się wyjątkowo interesująco.

Jagiellonia z Lechem grały już raz w tym sezonie, a stawką tego meczu był Superpuchar Polski. W Płocku górą byli podopieczni Michała Probierza, którzy pokonali Kolejorza 1:0 dzięki trafieniu Tomasza Frankowskiego. Dziś wyjściowe składy obu zespołów były nieco zmienione, co w pewien sposób obrazuje podejście tych klubów do Superpucharu. W podstawowej jedenastce wyszło dziś ośmiu graczy Jagi oraz pięciu lechitów, którzy rozpoczynali mecz w Płocku.

Dzisiejszy mecz rozpoczął się od szybkich akcji po obu stronach, ale strzały z dystansu Jarosława Laty i Siergieja Kriwca nie trafiły w świetle bramki. Pierwsze dziesięć minut gry nacechowane było zwrotami akcji i szybkim przerzucaniem piłki w różne sektory boiska. Kolejne minuty były już nieco spokojniejsze. Zarówno Jagiellonia jak i Lech potwierdzały, że należą do drużyn najlepiej w tej lidze operujących piłką - tym bardziej, że sprzyjała temu bardzo dobrze przygotowana do gry murawa. Akcje były składne, gra płynna, ale niewiele z tego wynikało - dość powiedzieć, że jedynym celnym strzałem w pierwszych czterdziestu pięciu minutach było uderzenie Marcina Burkhardta bezpośrednio z rzutu wolnego, które efektownie wybronił Jasmin Burić. Warte odnotowania były też trzy udane pułapki ofsajdowe poznańskich obrońców  - za każdym razem dał się w nie złapać Tomasz Frankowski. Najlepszą okazję do zdobycia gola miał Tomasz Kupisz, który otrzymał precyzyjne dośrodkowanie od Laty - piłka minęła jednak bramkę Kolejorza. Żółtą kartką w pierwszej połowie za faul w środku pola ukarany został Manuel Arboleda i od tego czasu już do końca spotkania był wygwizdywany przez białostocką publiczność przy każdym kontakcie z piłką.

Po przerwie początkowo tempo gry nieco spadło, wzrosła za to temperatura na boisku. W pięćdziesiątej minucie mający już na swoim koncie żółtą kartkę Mladen Kascelan ostro sfaulował w pobliżu pola karnego Luisa Henriqueza - sędzia odgwizdał faul, ale nie zdecydował się sięgnąć po kolejną kartkę dla piłkarza Jagi, co wzbudziło protesty poznaniaków. Rzut wolny zaowocował dośrodkowaniem w pole karne, gdzie piłkę uderzył Arboleda - futbolówka minimalnie minęła słupek bramki Sandomierskiego. Trener Probierz widząc, co się święci postanowił zdjąć z boiska Kascelana i wprowadzić na nie Kamila Grosickiego, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Grosicki nadał dynamiki atakom gospodarzy i to właśnie jego udaną i przebojową akcję wykończył celnym strzałem Frankowski. Jaga wyszła na prowadzenie, a Kolejorz rzucił się do odrabiania strat, co z kolei stworzyło Jagiellonii możliwość tworzenia kontrataków. Jeden z nich zakończył się faulem Arboledy na Grosickim, po którym sędzia pokazał Kolumbijczykowi drugą żółtą kartkę. Na nic zdały się protesty piłkarzy i sztabu szkoleniowego zespołu z Poznania zarzucające arbitrowi brak konsekwencji. Kolejorz kończył mecz w dziesiątkę, a gospodarze stwarzali sobie kolejne dogodne okazje. Najpierw strzał Alexisa wylądował na poprzeczce bramki Buricia, a później kapitalne dośrodkowanie Brazylijczyka precyzyjnym strzałem głową wykończył nie kto inny, jak Grosicki. Ze względu na sporo przerw w grze spowodowanych zamieszaniem po kontrowersyjnych decyzjach sędziego mecz potrwał pięć minut dłużej, ale jego wynik nie uległ już zmianie.

Jagiellonia zdobyła bardzo ważne trzy punkty i zrównała się punktami z prowadzącą w tabeli Polonią. Za dwa tygodnie Jaga zmierzy się z Wisłą Kraków i będzie mogła potwierdzić swoje wysokie aspiracje. Pierwszoplanową postacią niedzielnego meczu był Kamil Grosicki - wprowadzony w drugiej połowie zdążył zaliczyć asystę, sprokurować czerwoną kartkę Arboledy i sam wpisać się na listę strzelców. A Kolejorz? Przegrał w lidze po raz pierwszy od jedenastu miesięcy, po raz pierwszy od jedenastu miesięcy stracił też więcej niż jedną bramkę w meczu. Mistrz Polski po czterech meczach ma już pięć punktów straty do lidera i przed sobą niełatwe wyjazdowe mecze ze Śląskiem, Legią, Polonią Warszawa (najpewniej spotkanie ze względu na koncert Stinga zostanie przeniesione do stolicy) oraz GKSem Bełchatów. Dziś sytuacja Lecha w tabeli jest nieciekawa, ale po serii najbliższych spotkań może być jeszcze trudniejsza.

WYDARZENIA KOLEJKI

Polonia traci pierwsze punkty

Po trzech z rzędu wygranych przyszedł czas na pierwszą stratę punktów. Polonia Warszawa tylko zremisowała w Łodzi z Widzewem, choć prawdę mówiąc mając na uwadze przebieg gry słowo "tylko" jest tutaj nie do końca na miejscu. Bliżsi wygranej byli bowiem gospodarze, którzy w drugiej połowie dominowali na boisku i raz po raz stwarzali zagrożenie pod bramką Sebastiana Przyrowskiego. Widzewiakom zabrakło skuteczności i mecz zakończył się podziałem punktów. Zespół z Łodzi zakończył tym samym pierwszą, bardzo trudną z racji terminarza, część sezonu. W ciągu pierwszych czterech kolejek Widzew rywalizował  z Lechem, Koroną, Wisłą i Polonią, a jednak zdołał ugrać pięć oczek. Teraz przed podopiecznymi Andrzeja Kretka łatwiejsi rywale i o kolejne punkty teoretycznie powinno być lżej. "Czarne Koszule" z kolei pozostają jedyną obok Lecha Poznań niepokonaną drużyną w lidze i z dorobkiem dziesięciu punktów nadal zajmują pozycję lidera.

Śląski klasyk dla Górnika

Wybór na najciekawsze spotkanie kolejki mecz Jagiellonii z Lechem podyktowany był oczekiwaniami czysto sportowymi wobec obu jedenastek. Z marketingowego i kibicowskiego punktu widzenia niemniej ciekawie było w ten weekend w Zabrzu, gdzie zmierzyły się ze sobą dwa najbardziej utytułowane polskie kluby. Czternastokrotni mistrzowie kraju - Górnik Zabrze i Ruch Chorzów - stworzyli  dość przeciętne widowisko.  Dzięki bramce Mariusza Magiery w osiemdziesiątej drugiej minucie trzy punkty  pozostały w Zabrzu i przez najbliższe pół roku to fani Górnika mogą chodzić dumnie z podniesionymi głowami. Niebieskim pozostaje czekać na wiosenny rewanż, tym razem zapewne tradycyjnie już na Stadionie Śląskim i z udziałem kibiców obu drużyn.

Ciemność w Lubinie

Chciałoby się napisać, że kuriozalny i nietypowy przebieg miał mecz Zagłębia z Arką w Lubinie, ale przecież awaria oświetlenia to w Polsce nie pierwszyzna. W przerwie meczu, przy stanie 1:0 dla gospodarzy, miała miejsce awaria stadionowego oświetlenia i obiekt pogrążył się w ciemnościach. Przez chwilę istniało zagrożenie, że mecz zostanie dokończony kolejnego dnia, ale po pięćdziesięciu pięciu minutach awarię udało się usunąć i mecz został dokończony. Dłuższa przerwa wyraźnie przysłużyła się piłkarzom Arki, którzy niespodziewanie przejęli inicjatywę i dzięki pełnej zaangażowania grze byli bliscy doprowadzenia do wyrównania. Można sobie życzyć, by w każdym meczu ligowcy grali z taką ambicją. - o ile przyjemniej oglądałoby się wówczas ekstraklasę. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie: Zagłębie - Arka 1:0.

CZWARTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 12
Średnia goli na mecz: 1,5

Suma żółtych kartek: 21
Suma czerwonych kartek: 1

Suma podyktowanych karnych: 0
Suma wykorzystanych karnych: 0

Suma widzów: 70 600
Średnia widzów: 8800

ZOBACZ RÓWNIEŻ

niedziela, 1 sierpnia 2010

Pierwszy skalp dla Jagi


Jagiellonia Białystok w płockim meczu o Superpuchar 2010 pokonała drużynę mistrza Polski, Lecha Poznań. Spotkanie oficjalnie zainaugurowało kolejny piłkarski sezon w Polsce. Miejmy jednak nadzieję, że nie będzie to zwiastun tego, co czeka kibiców przez najbliższe miesiące. Piłkarze bowiem zagrali w sposób, który sprawozdawcy sportowi lubią komentować utartym sloganem: "nie forsują tempa". Delikatnie mówiąc.


Zgodnie z przewidywaniami obaj trenerzy zdecydowali się na wystawienie dość eksperymentalnych jedenastek. Trener Michał Probierz desygnował do gry w pierwszym składzie sześciu piłkarzy, którzy rozpoczęli czwartkowy mecz eliminacji Ligi Europejskiej z Arisem Saloniki. Jeszcze dalej posunął się Jacek Zieliński, który w wyjściowym składzie z praskiej jedenastki pozostawił tylko Bartosza Bosackiego, Sławomira Peszkę oraz Siergieja Kriwca. I to właśnie Białorusin należał do najaktywniejszych zawodników pierwszej połowy. Choć przez pierwsze pół godziny gry optyczną przewagę posiadał zespół z Białegostoku to najlepszą okazją tego fragmentu meczu pozostawała niewykorzystana szansa Jakuba Wilka z czwartej minuty. Ostatnia część pierwszych czterdziestu pięciu minut należała bezsprzecznie do Kolejorza, ale jego piłkarze mimo kilku dogodnych sytuacji nie potrafili udokumentować tego zdobyciem gola.

O drugiej połowie właściwie należałoby zapomnieć, gdyby nie sytuacja z osiemdziesiątej trzeciej minuty meczu. Piłkę w pole karne Lecha wrzucił Jarosław Lato, a strzałem głową prosto do siatki skierował ją najlepszy strzelec spośród wciąż występujących na boiskach ekstraklasy piłkarzy - Tomasz Frankowski. Trzeba jednak przyznać, że piłkarze Lecha specjalnie nie przeszkadzali Frankowi w wykonaniu zadania. Napastnik Jagi pozostał w polu karnym zupełnie bez opieki, a lepiej mógł się zachować również stojący tego dnia w bramce Kolejorza Jasmin Buric. Trener Zieliński z pewnością będzie miał o czym rozmawiać po tym meczu z defensorami. Od tego momentu Lech, który wcześniej sprawiał wrażenie czekającego na rzuty karne, starał się doprowadzić do wyrównania. Najlepszą okazję ku temu miał w ostatniej minucie meczu Joel Tshibamba, jednak po przelobowaniu pewnie do tego momentu interweniującego Grzegorza Sandomiereskiego nie potrafił skierować piłki do bramki.

Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować, że Lech Poznań zmarnował szansę na samodzielne przywództwo pod względem liczby zwycięstw w meczach o Superpuchar. Nadal z czterema triumfami na koncie dzieli pierwszą pozycję z Legią Warszawa. Zamiast tego Jagiellonia Białystok została trzynastym klubem, który sięgnął po to trofeum.

Przy okazji płockiego spotkania zadebiutowała nowa oficjalna piłka ekstraklasy. Choć oficjalna prezentacja tej futbolówki nastąpi dopiero we wtorek to już docierają sygnały, że piłkarze są z niej zadowoleni. Wiadomo, naszym ligowcom piłka nigdy nie przeszkadzała w grze!

Mecz o Superpuchar sędziowała trójka arbitrów z Arabii Saudyjskiej. Sędziowie spisali się dobrze, nie popełnili żadnych rażących błędów ani nie przeszkadzali piłkarzom na boisku. Mimo, że akurat ten mecz nie należał do najtrudniejszych do prowadzenia to mając w pamięci zeszłosezonowe popisy polskich panów z gwizdkiem obawiam się, że jeszcze za Arabami zatęsknimy.



sobota, 31 lipca 2010

Superpucharowa uwertura

Od 2006 roku dzięki spółce Ekstraklasa S.A. jesteśmy świadkami nowej świeckiej tradycji, która z roku na rok wydaje się być coraz silniejsza i ma szanse przetrwać. Już szósty rok z rzędu ligowy sezon w Polsce rozpoczyna mecz o Superpuchar,     w  którym mistrz kraju mierzy swe siły ze zdobywcą krajowego pucharu.

Nie jest to do końca prawdą, ale dobrze wygląda.        W rzeczywistości Superpuchar ma w Polsce dłuższą tradycję, choć nie dorobił się ani szczególnej popularności ani prestiżu. Dość powiedzieć, że bywały lata, w których mecze o to trofeum najzwyczajniej w świecie się... nie odbywały, zupełnie tak jakby ktoś       o   nich zapomniał. Po drugie, przejęcie rozgrywek przez Ekstraklasę nie zmieniło sytuacji jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. By daleko nie szukać, w roku 2007 Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, zdobywca Pucharu Polski, odmówiła gry. Ostatecznie więc mistrz kraju zagrał z v-ce mistrzem, a mecz obejrzało... trzy tysiące widzów.

W tym roku sezon piłkarski w Polsce oficjalnie zainaugurują zespoły Lecha Poznań i Jagiellonii Białystok. Obie drużyny występują w europejskich pucharach, w związku z czym nie ma żadnej pewności, czy trenerzy zdecydują się desygnować na boisko płockiego stadionu imienia Kazimierza Górskiego podstawowe jedenastki. Jaga trzy dni przed Superpucharem grała mecz eliminacji Ligi Europejskiej z Arisem Saloniki,       z kolei Kolejorz trzy dni po płockim spotkaniu będzie walczył o odrobienie strat z Pragi i dalszy bój              o wyśnioną Champions League. Biorąc pod uwagę, że znaczna część podopiecznych Jacka Zielińskiego (wbrew temu co sam próbuje wmówić opinii publicznej) nie wytrzymuje jeszcze trudów 90 minut gry w piłkę nożną można założyć kilka zmian w składzie poznaniaków. Wiadomo na pewno, że w bramce zobaczymy Jasmina Buricia, najpewniej na boisku ujrzymy również Marcina Kikuta i Jakuba Wilka, dotychczas rezerwowych. Kolejną szansę na zgranie z nową drużyną powinien dostać Joel Tshibamba. Tak czy inaczej, jeżeli w Płocku zobaczymy plejadę zawodników rezerwowych to wcale nie jest powiedziane, że górą będzie mistrz Polski - jedną z mocnych stron drużyny z Białegostoku jest właśnie szeroka i dość wyrównana ławka rezerwowych.

Proszę Państwa, cieszmy się. Po mundialowej nudzie przyszedł czas na polskie granie! O to, by także na polskich boiskach było światowo zadbają nie tylko liczni obcokrajowcy w kadrze obu drużyn. Mecz sędziować będzie trójka arbitrów rodem z Arabii Saudyjskiej, oczywiście legitymująca się licencją FIFA. Arbitrem głównym będzie pan Marai Al Awaji.

Transmisja meczu jutro w szeroko dostępnym kanale Orange Sport Info.