Cytat tygodnia

CYTAT TYGODNIA:
To dla nas zimny prysznic, ale może lepiej przegrać raz 0:5 niż pięć razy po 0:1.
Marek Saganowski, napastnik ŁKS Łódź po meczu ŁKS - Lech (0:5)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie kolejki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie kolejki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 listopada 2010

Podsumowanie piętnastej kolejki

Piętnasta kolejka zakończyła rundę jesienną piłkarskiej ekstraklasy. Kolejka, w przeciwieństwie do całej rundy, nie przyniosła wielce zaskakujących rozstrzygnięć. Na pierwszy plan wybija się wysokie zwycięstwo Widzewa nad Górnikiem, wygrana Wisły w Warszawie z Polonią oraz tylko remis lidera w Chorzowie.


MECZ KOLEJKI

Korona Kielce - Lech Poznań

WYDARZENIA KOLEJKI

Wisła i Legia kończą na pudle

Legia Warszawa i Wisła Kraków przez znaczną część rundy jesiennej były krytykowane. W ostatecznym rozrachunku skończyły pierwszą rundę rozgrywek w czołowej trójce tracąc do liderującej Jagiellonii ledwie trzy punkty. O wyrównanej stawce w tegorocznej tabeli niech świadczy dorobek obu faworyzowanych drużyn - otóż Legia przegrała aż sześć spotkań (więcej porażek ma tylko Górnik i Cracovia) tracąc dziewiętnaście goli (więcej straciły ledwie trzy zespoły). Dokonania "Białej Gwiazdy" też nie rzucają na kolana - do zajęcia fotela v-ce lidera wystarczyło raptem osiem zwycięstw w piętnastu grach. Dla nowych trenerów obu jedenastek najważniejsze, że ich drużyny nadal tworzą ligową czołówkę. Styl, miejmy nadzieję, jeszcze nadejdzie. 

Wymogi wymogami, życie zyciem

Klubom ekstraklasy stawiany jest rokrocznie szereg wymogów, które muszą spełnić by otrzymać licencję na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wśród nich dużą wagę przywiązuje się do infrastruktury - wymagane jest m.in. posiadanie podgrzewanej płyty. Takowa istnieje również w Kielcach, gdzie jednak zima zaskoczyła działaczy. Opady śniegu nie powinny przeszkodzić podgrzewanej murawie, ale problem się pojawia, gdy z dobrodziejstw techniki nie robi się użytku. W Kielcach podgrzewanie włączono zbyt późno i w efekcie murawa delikatnie mówiąc nie była najlepiej przygotowana do spotkania - ucierpiało na tym oczywiście widowisko. A szkoda.

Bramka Sernasa
Gola dla Widzewa Łódź zdobył Darvydas Sernas. Z rzutu karnego, ale zawsze. Litewski napastnik na początku sezonu zbierał zewsząd zasłużone pochwały, ostatnio jednak jakby przygasł - po raz ostatni gola w ekstraklasie zdobył ponad dwa miesiące temu. Temat Sernasa przywołuję nieprzypadkowo - w minionym tygodniu serwis 90minut.pl doniósł, że właśnie napastnik Widzewa Łódź został wybrany Litewskim Piłkarzem Roku 2010! Z pewnością w decydującej mierze jest to zasługa udanych występów w drużynie narodowej, ale niewątpliwie tego typu wyróżnienia dla gracza kopiącego piłkę na ekstraklasowych boiskach musi cieszyć.

PIĘTNASTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 19
Średnia goli na mecz: 2,375
 
Suma żółtych kartek: 32
Suma czerwonych kartek: 0

Suma podyktowanych karnych: 6
Suma wykorzystanych karnych: 4

Suma widzów: 45 400
Średnia widzów: 5 675

ZOBACZ RÓWNIEŻ

poniedziałek, 22 listopada 2010

Podsumowanie czternastej kolejki

Czternasta kolejka przyniosła sytuacje dość niecodzienną - wszystkie osiem spotkań zakończyło się zwycięstwami gospodarzy. Swoje mecze wygrały Legia, Wisła i Lech, choć każdy z zespołów miał w tej kolejce pewne problemy. Tradycyjnie przed własną publicznością zwyciężyła Jagiellonia, która tym samym zapewniła sobie tytuł Mistrza Jesieni! 


MECZ KOLEJKI

GKS Bełchatów - Polonia Warszawa

W czternastej serii spotkań zabrakło spotkania, o którym już przed meczem można byłoby powiedzieć, że ligowi kibice czekają na nie szczególnie niecierpliwie. Przyjrzyjmy się wobec tego bliżej wydarzeniom na stadionie w Bełchatowie, gdzie gospodarze podejmowali Polonię Warszawa.

GKS po udanym starcie w rozgrywkach ostatnio zaczął dość niefrasobliwie tracić punkty. Z kolei Czarne Koszule pod wodzą Pawła Janasa ewidentnie nie potrafią złapać właściwego rytmu i mimo sporego potencjału personalnego nie są takim zagrożeniem dla rywali jakim mogliby być.

Potwierdziły to pierwsze minuty niedzielnego meczu. Drużyna Macieja Bartoszka od początku zepchnęła gości do defensywy i po sześciu minutach za sprawą Dawida Nowaka prowadziła już 2:0! Dla napastnika gospodarzy były to pierwsze bramki w tym sezonie i ze względu na letnie zamieszanie wokół jego ewentualnych przenosin do Warszawy mogły z pewnością smakować szczególnie. Przed przerwą Bełchatów mógł jeszcze zdobyć kolejne bramki, ale na posterunku był Gliwa. Miejscowi kibice ze spokojem oczekiwali drugiej połowy meczu.

Ta z kolei rozpoczęła się dla nich zupełnie niespodziewanie. Do zdecydowanego natarcia ruszyła Polonia i za sprawą dobrze współpracującego z Arturem Sobiechem Daniela Gołębiewskiego już w sześćdziesiątej drugiej minucie doprowadziła do wyrównania! Tym razem wszystkie atuty, z przewagą psychologiczną na czele, wydawały się być po stronie warszawskiego zespołu. I rzeczywiście, Polonia nadal atakowała, ale kluczowy dla losów meczu okazał się jeden z kontrataków gospodarzy. Nowak został sfaulowany w polu karnym przez Tomasza Jodłowca i sędzie bez wahania wskazał na jedenasty metr pokazując przy okazji czerwoną kartkę reprezentacyjnego obrońcy. Rzut karny na bramkę zamienił sam poszkodowany, dla którego był to pierwszy w karierze hat - trick. Goście starali się nadrobić starty, ale mimo kilku niezłych okazji nie zdołali już wyrównać.

Dzięki zwycięstwu Bełchatów utrzymał ścisły kontakt z czołówka ligowej tabeli - do drugiej Legii traci raptem jeden punkt. Dla Polonii jest to kolejny nieudany występ, ciekawe jak duże pokłady cierpliwości wobec Janasa ma w sobie jeszcze prezes Wojciechowski...

WYDARZENIA KOLEJKI

Wrocławski niesmak

Czwarty mecz z rzędu wygrał kilkukrotnie już chwalony na tym blogu Śląsk Wrocław. I choć przez większość meczu był drużyną lepszą od Ruchu Chorzów to po spotkanie pozostał duży niesmak. Przy stanie 2:1 dla gospodarzy groźną kontrę wyprowadzali piłkarze Niebieskich, gdy na boisku pojawiła się... druga piłka i sędzie w myśl przepisów musiał przerwać grę. Futbolówkę na murawie umieścić miał chłopak do podawania piłek. "To chamstwo na poziomie okręgówki" grzmiał po meczu trener Ruchu i trudno mu nie przyznać racji.

Błąd, błąd, błąd...

Nader często w tej kolejce dochodziło do pomyłek. Pomylił się japoński sędzia Maasaki Toma dyktując jedenastkę dla Legii Warszawa, która ustawiła cały mecz. Dwukrotnie w końcówce tego samego meczu koszmarnie pomylił się bramkarz Arki Norbert Witkowski, który dwa pozostałe gole praktycznie sam wbił sobie do bramki. W Poznaniu Lech wyszedł na prowadzenie bo okropny błąd popełnił bramkarz Polonii Bytom. We Wrocławiu poza kompromitującą aferą z drugą piłką na boisku kontrowersje wywołał również drugi gol dla gospodarzy - zdobyty ze spalonego. Klasyk mawiał, że piłka nożna to gra błędów, ale chyba nie do końca to miał na myśli.

A w tabeli nadal ścisk

O nietypowej sytuacji w tabeli było już przed tygodniem, ale to co się w niej wyprawia zasługuje na dłuższą chwilę uwagi. Trzecia Legia Warszawa ma na koncie więcej porażek niż piętnasty Widzew Łódź! Wciąż trudno ocenić, który zespół będzie bił się o puchary, a który tylko walczył o utrzymanie. Bo jak tu cokolwiek przewidzieć, jeśli zespół ze strefy spadkowej od podium dzieli sześć punktów? I tylko Cracovia niezmiennie na dnie...

CZTERNASTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 26
Średnia goli na mecz: 3,25
 
Suma żółtych kartek: 31
Suma czerwonych kartek: 2

Suma podyktowanych karnych: 3
Suma wykorzystanych karnych: 2

Suma widzów: 93 300
Średnia widzów: 11 660
 
ZOBACZ RÓWNIEŻ

poniedziałek, 15 listopada 2010

Podsumowanie trzynastej kolejki

Wisła Kraków nokautująca Legię Warszawa. Remis w meczu na szczycie w Kielcach. Już trzecia z rzędu wygrana Śląska Wrocław. Przebudzenie Polonii Warszawa i Lecha Poznań. Efekt? Różnica między trzecim a piętnastym miejscem w tabeli po trzynastu rozegranych meczach wynosi zaledwie... sześć punktów!


MECZ KOLEJKI

Wisła Kraków - Legia Warszawa

Gdy Wisła gra z Legią trudno, by inne spotkanie mogło bardziej przykuwać uwagę kibiców. XXI wiek to niemal nieustanna rywalizacja tych klubów o najwyższe trofea w polskiej piłce, z reguły wygrywana przez krakowian. Tym razem faworytem była Legia, która przyjeżdżała pod Wawel opromieniona passą czterech kolejnych zwycięstw. Miała jeszcze jeden atut - Macieja Skorżę na ławce rezerwowych, dla którego ze względu na jeszcze nie tak dawną pracę w Wiśle ten mecz być szczególny.

Mecz rozpoczął się od ataków Wisły, której udało się zepchnąć gości do defensywy. W dziesiątej minucie groźnie uderzał Paweł Brożek, ale piłka uderzyła tylko w boczną siatkę. Następnie przebudziła się Legia, ale ani Manu ani Marcin Komorowski nie wykorzystali swoich całkiem niezłych sytuacji na otwarcie wyniku meczu. Wreszcie nadeszła czterdziesta pierwsza minuta i zagranie Tomasa Jirsaka w kierunku Brożka - wiślacki snajper umieścił piłkę w siatce i Wisła schodziła na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Nic jednak jeszcze nie zapowiadało tego, co miało się stać w drugich czterdziestu pięciu minutach.

Drugi gol dla gospodarzy padł już pięć minut po wznowieniu gry, dwójkowa akcja Brożka z Małeckim zakończyła się bramką tego drugiego. Gdy dziesięć minut później rzut karny na trzecią bramkę dla Wisły zamienił Brożek było jasne, że Legia już się nie podniesie, a Paweł Brożek będzie bohaterem tego spotkania. Biała Gwiazda potrafiła jeszcze dobić rywala - w osiemdziesiątej czwartej minucie bramkarza warszawskiego zespołu pokonał Cezary Wilk. Legioniści nie rezygnowali z walki o choćby honorowe trafienie i mieli na to szansę jeszcze w ostatniej minucie gry, ale futbolówkę z linii bramkowej zdołał wybić Dragan Paljić.

Jak wyliczył serwis 90minut.pl piątkowa porażka z Wisłą jest dla Legii najwyższą w rozgrywkach ligowych od 1979 roku! Po tym meczu obie drużyny zrównały się punktami i mają ich na koncie dwadzieścia jeden. Do prowadzącej Jagiellonii tracą tylko pięć punktów, co może oznaczać, że czekać nas będzie wyjątkowo emocjonująca walka o mistrzowski tytuł. 

WYDARZENIA KOLEJKI

Podział punktów w Kielcach 

Klasyk klasykiem, ale prawdziwy mecz na szczycie ekstraklasy rozegrany został w niedzielę. Pierwsza w tabeli Jagiellonia grała w Kielcach z zajmującą drugie miejsce Koroną. Mecz zakończył się podziałem punktów i bardziej cieszyć się z tego wyniku powinni gospodarze, bo mimo wszystko korzystniej zaprezentowała się Jaga. Na prowadzenie gości wyprowadził w dziewiątej minucie Kamil Grosicki, wyrównał na pięć minut przed końcem Aleksandar Vuković. Mecz toczył się w szybkim tempie, szczególnie jego pierwsza połowa mogła się podobać. Oby więcej takich widowisk w naszej ekstraklasie.

Passa Lenczyka

Z pewnością nikt we Wrocławiu nie marudzi już na zmianę Ryszarda Tarasiewicza na Oresta Lenczyka. Nestor polskich ligowych trenerów objął wrocławian w szczególnie trudnym dla nich momencie, rozpoczął od bezbramkowego remisu z Wisłą w Krakowie. Później były jeszcze remisy z Polonią Warszawa oraz Polonią Bytom, gdy w końcu Śląsk odpalił na dobre - wygrane z Zagłębiem, Bełchatowem i w tej kolejce imponujące 4:0 z Górnikiem Zabrze. Brawo Śląsk, brawo Orest Lenczyk!

Płaska tabela

Już przed sezonem mówiło się, że liga w tym sezonie może być wyjątkowo wyrównana, ale tego jak wygląda w tej chwili tabela rozgrywek nie spodziewał się chyba nikt. Różnica między trzecim a piętnastym miejscem w lidze wynosi... sześć punktów! Oznacza to tyle, że na dobrą sprawę wciąż nie wiadomo, który zespół walczyć będzie o grę w pucharach, a który tylko o utrzymanie w lidze. Ciekawy jest przykład Legii Warszawa, która mimo sześciu porażek w trzynastu meczach stanowi czołówkę ligowej tabeli. Punkty w meczach z bezpośrednimi rywalami o czołowe lokaty zaczyna tracić też Jagiellonia Białystok (porażka w Warszawie, remis w Kielcach). Ze względu na taki ścisk w tabeli praktycznie w każdym meczu oglądamy zespoły walczące z pełną determinacją o każdy metr boiska - to musi się podobać kibicom. Doprawdy, niesamowity sezon!

TRZYNASTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 24
Średnia goli na mecz: 3,00
 
Suma żółtych kartek: 33
Suma czerwonych kartek: 2

Suma podyktowanych karnych: 2
Suma wykorzystanych karnych: 1

Suma widzów: 88 500
Średnia widzów: 11 062

ZOBACZ RÓWNIEŻ

poniedziałek, 8 listopada 2010

Podsumowanie dwunastej kolejki

W dwunastej kolejce swoje mecze przegrała cała prowadząca trójka. W hicie kolejki Legia pokonała Jagiellonię, w Gdyni Arka ograła Koronę, a Bełchatów przegrał na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław. W krakowskich derbach Wisła lepsza od Cracovii. Kolejną porażkę zanotował Lech Poznań - Mistrz Polski znajduje się już w strefie spadkowej!

MECZ KOLEJKI

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok

Lider ekstraklasy przyjechał na mecz z łapiącą wiatr w żagle Legią z myślą o jak najlepszym rezultacie. Tomasz Frankowski i spółka zapowiadali nawet zwycięstwo, choć wszelkie statystyki działały na ich niekorzyść. Z kolei Legia po trzech z rzędu wygranych liczyła na kontynuowanie dobrej passy i zmniejszenie starty do lidera.

Mecz rozpoczął się od ataków zespołu Michała Probierza, którzy najwyraźniej chcieli jak najszybciej zdobyć pierwszą bramkę. To im się z resztą udało w piętnastej minucie za sprawą Skerli, ale sędzia słusznie dopatrzył się pozycji spalonej. Z biegiem czasu inicjatywę zaczęła przejmować Legia, w której pierwsze skrzypce grali Vrdoljak i Radović. Bramka padła za sprawą tego pierwszego tuż przed końcem pierwszej połowy. Rzut wolny bił Tomasz Kiełbowicz, piłka trafiła na głowę Vrdoljaka który naciskany przez Skerlę potrafił skierować ją do bramki rywala. Do przerwy 1:0 dla Legii!

Gol do szatni pozwolił legionistom czekać po przerwie na ruch rywala. Jagiellonia starała się zaatakować, ale zdecydowanie większe zagrożenie stanowiły kontrataki gospodarzy, którzy de facto kontrolowali grę. W siedemdziesiątej trzeciej minucie mogło i powinno być już 2:0, ale Maciej Iwański w decydującym momencie potknął się i upadł zamiast zdobyć bramkę. Dziewięć minut później czerwoną kartką za faul na Iwańskim ukarany został Rafał Grzyb. Jaga kończyła mecz w dziesiątkę i można było odnieść wrażenie, że straciła wiarę w doprowadzenie do wyrównania. Za to w doliczonym czasie gry na 2:0 podwyższył Jakub Rzeźniczak, który uderzył z trzydziestu metrów wykorzystując nieobecność bramkarza gości w bramce. Legia - Jagiellonia 2:0.

Ten wynik oznacza powrót Legii do walki o najwyższe lokaty. Maciej Skorża na dobre triumfuje i udowadnia, że potrafił pokonać kryzys, który dotknął jego zespół w początkowej fazie rozgrywek. W tej chwili warszawski zespół traci już tylko cztery punkty do lidera i jest na tyle rozpędzony, że w piątkowym meczu z Wisłą Kraków będzie zdecydowanym faworytem.

WYDARZENIA KOLEJKI

Koszmar Mistrza Polski!

Lech Poznań wydawał się mieć wszystko co najgorsze już za sobą. Efektowny awans w Pucharze Polski, rozbicie Wisły Kraków, wreszcie spektakularny sukces w postaci pokonania Manchesteru City. I co dalej? Dalej był ligowy mecz w Chorzowie, w którym Kolejorz nie miał więcej atutów niż zupełnie przeciętnie spisujący się w tym sezonie Niebiescy. Jedyną bramkę meczu zdobył Łukasz Janoszka. Kolejorz przegrał już po raz szósty i jest w strefie spadkowej. To już nie są żarty, to prawdziwy koszmar dla kibiców Lecha, którego postawa w lidze wymyka się logicznemu myśleniu.

Nudne derby Krakowa

Sporych emocji przysporzył ligowym kibicom hit między Legią a Jagiellonią, odwrotnie było w przypadku derbowej rywalizacji Cracovii z Wisłą. Obie drużyny zaserwowały mocno przeciętne widowisko, które z pewnością trudno nazwać dobrą reklamą polskiej piłki. Ostatecznie wygrała Wisła zdobywając bramkę w dziewięćdziesiątej piątej minucie gry. Który to już raz Pasy przegrywają mecz w podobnych okolicznościach? To już nie pech, to nie przypadek. Cracovia jest na dnie i tonie.

Konsekwencja Arki

Arka Gdynia w ostatnich latach balansowała między ekstraklasą a pierwszą ligą, najczęściej do ostatnich kolejek walcząc o ligowy byt. W tym sezonie ma być inaczej. Dariusz Pasieka świetnie poukładał defensywę drużyny, a w meczu z v-ce liderem z Kielc doszła do tego również dobra gra formacji ofensywnej. Efekt? Korona odprawiona z kwitkiem. Arka straciła najmniej bramek spośród wszystkich ekstraklasowych drużyn i jeśli jej gra będzie w dalszym ciągu równie konsekwentna to prawdopodobnie uda jej się uniknąć rozpaczliwej walki o utrzymanie.

DWUNASTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 14
Średnia goli na mecz: 1,75
 
Suma żółtych kartek: 32
Suma czerwonych kartek: 1

Suma podyktowanych karnych: 1
Suma wykorzystanych karnych: 1

Suma widzów: 68 900
Średnia widzów: 8600

ZOBACZ RÓWNIEŻ

poniedziałek, 1 listopada 2010

Podsumowanie jedenastej kolejki

 W meczu na szczycie ligowej tabeli Korona wygrała w Gdańsku. Mistrz Polski znokautował v-ce mistrza kraju. Rzutem na taśmę zwyciężyła Legia Warszawa. Kolejny mecz przed własną publicznością wygrała Jagiellonia Białystok. Paskudna kontuzja Clebera i fantastyczny gol Injaca. Taka była jedenasta kolejka ekstraklasy!

MECZ KOLEJKI

Lech Poznań - Wisła Kraków

Mecz mistrza z v-ce mistrzem w każdym kraju przykuwa uwagę. Nie inaczej jest w Polsce i nie zmienił tego fakt, że dla Lecha Poznań był to mecz o utrzymanie miejsca tuż nad strefą spadkową, a i Wisła Kraków spisuje się znacznie poniżej oczekiwań swoich kibiców. W jedenastej kolejce doszło też do bezpośredniego starcia zespołów zajmujących obecnie miejsca na podium ligowej tabeli, ale jednak to w Poznaniu było znacznie ciekawiej niż w Gdańsku.

Środowa wygrana Kolejorza nad Cracovią w Pucharze Polski tylko trochę uspokoiła kibiców i szefów klubu. Sytuacja trenera Jacka Zielińskiego jest nie do pozazdroszczenia i tylko wygrana z Wisłą mogła mu pomóc, przynajmniej chwilowo. Tymczasem goście zapowiadali, że przedłużą fatalną passę Lecha i sami doskoczą do grupy pościgowej w ligowej tabeli.

Mecz rozpoczął się tak, jakby piłkarze Lecha wzięli sobie do serca głos kibiców. "Biegać, walczyć i się starać, w Lechu trzeba zapierdalać" głosił transparent na trybunach stadionu przy Bułgarskiej. Poznaniacy faktycznie rozpoczęli mecz bardzo zdeterminowani i szybko osiągnęli przewagę nad rywalem. Przed przerwą nie udało im się wyjść na prowadzenie, mimo kilku dogodnych okazji ku temu.

Druga połowa rozpoczęła się dość niespodziewania od gola dla Wisły. Podanie Radosława Sobolewskiego na bramkę zamienił Paweł Brożek. Prowadzenie Białej Gwiazdy nie utrzymało się długo - już cztery minuty później wybijana przez defensora Wisły piłka spadła na nogę Injaca, który huknął z pierwszej piłki prawie w samo okienko bramki Mariusza Pawełka. 1:1 i poważny kandydat do bramki sezonu! Mecz rozpoczął się od nowa, gra zaczęła się wyrównywać, jednak kolejnego gola w tym meczu zdobyli gospodarze. W sześćdziesiątej siódmej minucie sprytne podanie Marcina Kikuta pewnym strzałem z bliska wykończył Siergiej Kriwiec. Lechici wyszli na prowadzenie i nie powiedzieli tego dnia jeszcze ostatniego słowa. Kolejny gol to rzut karny pewnie wykorzystany w osiemdziesiątej minucie przez Semira Stilcia. Niestety, ten mecz miał jeszcze jeden akcent. W osiemdziesiątej dziewiątej minucie po starciu ze Sławomirem Peszką i Joelem Tshibambą na murawę upadł Cleber. Ze stadionu wyjeżdżał karetką, a pierwsze wiadomości ze szpitala mówią o urazie kręgosłupa. Ze względu na dłuższą przerwę w grze sędzia doliczył dziesięć minut. I właśnie w dziesiątej minucie doliczonego czasu gry czwarta bramkę dla Lecha zdobył Mateusz Możdzeń.

4:1 to wynik, na który mało kto przed meczem by postawił. Być może to właśnie tak przekonującego zwycięstwa potrzebował poznański zespół, by na dobre zakończyć kryzys. Lech  tego dnia był bardziej zdeterminowany, szybszy i zwyczajnie lepszy niż Wisła.

WYDARZENIA KOLEJKI

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Piątek przyniósł kibicom dość zaskakujące informacje. Media podały, że Jurij Szatałow zostanie następcą Rafała Ulatowskiego na stanowisku trenera Cracovii. Działacze z Bytomia zadziałali szybko i jeszcze tego samego dnia podpisali kontrakt z Janem Urbanem. Smaczku sprawie dodaje fakt, że kolejnego dnia w Krakowie doszło do ligowego meczu pomiędzy Cracovią a Polonią. Ostatecznie Szatałow nie zdążył jeszcze podpisać kontraktu z Pasami, a mecz swojego nowego klubu z poprzednim obejrzał z trybun. W Krakowie 1:0 zwyciężyli goście, a gospodarze po raz kolejny udowodnili, że ich defensywa jest najsłabsza w całej ekstraklasie.

Jednocześnie ekstraklasowy! zaprasza do nowego działu bloga, Trenerska karuzela(klik!), w którym na bieżąco aktualizowane będą wszystkie zmiany na trenerskich ławkach drużyn ekstraklasy.

Uśmiech Frankowskiego

Tempa nie zwalnia Jagiellonia, która tym razem pokonała na własnym stadionie Polonię Warszawa. Trzy punkty zapewnił gospodarzom Tomasz Frankowski, dla którego było to już ósme trafienie w tym sezonie! Jaga jest liderem tabeli, a uwagę zwraca szczególnie jej bilans w meczach u siebie - sześć meczów i sześć zwycięstw. Piątkowa wygrana była dla "Franka" szczególnym powodem do satysfakcji, bo od czasu kontrowersyjnego braku powołania dla Frankowskiego na mundial w Niemczech ma on z Pawłem Janasem swoje prywatne rachunki do wyrównania. Trudno więc dziwić się szczeremu uśmiechowi białostockiego snajpera po golu, który dał ważne trzy punkty i skomplikował sytuację w tabeli Czarnym Koszulom.

JEDENASTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 16
Średnia goli na mecz: 2,0
 
Suma żółtych kartek: 32
Suma czerwonych kartek: 0

Suma podyktowanych karnych: 1
Suma wykorzystanych karnych: 1

Suma widzów: 78 300
Średnia widzów: 9787

niedziela, 24 października 2010

Podsumowanie dziesiątej kolejki

Dziesiąta kolejka przyniosła kilka wysokich wyników. W efektowny sposób swoje mecze wygrały zespoły Legii, Polonii Warszawa, Wisły i Widzewa. Kompletnym niewypałem okazały się występy zespołów z dotychczasowej czołówki. Wyjątkiem jest Górnik Zabrze, który pokonał Lecha Poznań. Sytuacja Kolejorza staje się koszmarna. Po kolejnej porażce na ostatnim miejscu w tabeli "umocniła" się Cracovia.

MECZ KOLEJKI

Korona Kielce - Legia Warszawa

Zdecydowanie najciekawiej ze wszystkich spotkań dziesiątej kolejki zapowiadała się rywalizacja w Kielcach między Koroną a Legią Warszawa. Gospodarze to sensacyjny v-ce lider, a gości nikomu w Polsce reklamować nie trzeba. Legia w dotychczasowych meczach jednak zawodziła i w piątek musiała udowodnić, czy poprzednia wygrana w Łodzi to pierwsza jaskółka poprawy czy może dzieło przypadku.

Dla widowiska źle się stało, że w tym meczu nie mogli wystąpić Aleksandar Vukovic i Andrzej Niedzielan. Trudno przecenić rolę obu zawodników w grze Korony, ich absencja niewątpliwie znacznie utrudniła zadanie trenerowi Sasalowi. W zespole ze stolicy do gry wrócił Maciej Iwański, wcześniej zesłany do Młodej Ekstraklasy. Inne wyjście z kłopotliwej sytuacji zaproponowano Piotrowi Gizie, który z eLką na sercu już nie zagra - jego kontrakt rozwiązano, a sam zainteresowany trenuje już z Cracovią.

Mecz rozpoczął się świetnie dla legionistów. Drużyna Macieja Skorży wreszcie potrafiła od samego początku zdominować rywala - szybkie, dokładne podania, po prostu dobra gra piłką. To zaowocowało kilkoma dogodnymi sytuacjami już w pierwszym kwadransie gry. Jedną z takich sytuacji w siódmej minucie wykorzystał Michał Kucharczyk, który coraz śmielej poczyna sobie w barwach Legii. Po bramce goście nie zwalniali tempa, wręcz przeciwnie. Zdegustowani takim obrotem sprawy kibice Korony zaczęli gwizdami domagać się lepszej gry swojego zespołu. Grę cały czas kontrolowała Legia, ale gospodarze za sprawą Stano w dwudziestej ósmej minucie doprowadzili do wyrównania. Kluczowe dla przebiegu gry wydarzenia dopiero miały się wydarzyć. Miroslav Radovic został sfaulowany przez bramkarza Korony w polu karnym, sędzia wskazał na jedenasty metr, a Małkowskiego wyrzucił z boiska. To właśnie do tych decyzji sędziego Tomasza Mikulskiego pretensje zgłaszał trener Sasal. Karnego na bramkę zamienił Vrdoljak i Legia do szatni schodziła z prowadzeniem 2:1.

Po przerwie Legia pokazała jak powinno się grać mając przewagę jednego zawodnika. Jej prowadzenie praktycznie nie zostało zagrożone, a w sześćdziesiątej piątej minucie Maciej Iwański wbił gola numer trzy. Asystę przy tej bramce zanotował Kucharczyk, który był bodaj najlepszym zawodnikiem tego dnia. Legia kontrolowała przebieg gry raz po raz zagrażając ponownie bramce Cierzniaka. Wynik na 4:1 ustalił w osiemdziesiątej ósmej minucie Radovic.

4:1 to dobry znak dla Legii, która zdaje się na dobre łapać odpowiedni rytm. Gospodarze mogą pocieszać się tym, że nadal to oni są w ligowej czołówce, a na dodatek w piątek grali bez dwóch swoich absolutnie topowych piłkarzy. Warto zwrócić uwagę, że piątkowy mecz był  pierwszą zapowiedzią tego, co czekało nas w dziesiątej kolejce ekstraklasy...

WYDARZENIA KOLEJKI

Co z tym mistrzem?

Kto pamięta takie męczarnie Mistrza Polski? Lech Poznań przegrał czwarty mecz z rzędu. Przegrał najzupełniej zasłużenie, bo w Zabrzu nie miał absolutnie żadnych atutów. Na dziewięć rozegranych meczów Kolejorz wygrał ledwie dwa i to mając za rywali jedenastki Śląska Wrocław i Cracovii, a więc jedyne drużyny, które w tabeli są niżej niż Lech. Powiedzieć, że sytuacja drużyny Jacka Zielińskiego jest zła to tak jak nic nie powiedzieć. Mówi się, że szkoleniowiec dostał od zarządu ultimatum - strata do lidera przed rundą wiosenną nie może być większa niż dziewięć punktów. Tak postawione ultimatum i tak wygląda na bardzo łagodne, bo nie brakuje takich, którzy domagają się głowy Zielińskiego niemal natychmiast. Już w środę Lech Poznań jedzie do Krakowa na mecz Pucharu Polski z Cracovią i jeśli tam nie wygra to droga do kolejnej edycji europejskich pucharów stanie się niezwykle trudna.

Renesans faworytów

Kto nadąży za polską ekstraklasą? Jeśli ktoś obserwuje rozgrywki ligowe dopiero od tego sezonu pewnie na długo zapamięta dziesiątą serię gier. Cała czołowa trójka została wręcz rozbita, znokautowana, poniżona. Korona - Legia 1:4, Wisła - Lechia 5:2, wreszcie Widzew - Jagiellonia 4:1. Dodajmy do tego porażkę czwartego do tej pory Bełchatowa z Arką. Niespodzianki czy powrót do normy? Odpowiedzą następne kolejki.

Ekstraklasa zjednoczona z Europą w walce z głodem

Ligi europejskie stowarzyszone w Europejskim Stowarzyszeniu Lig Zawodowych na ten weekend wyznaczyły kulminację kampanii "Professional Football Against Hunger". Piłkarze wyszli na boisko ubrani w koszulki z charakterystycznym żółtym gwizdkiem, który stał się symbolem akcji. Akcję walki z głodem na świecie każdy może wesprzeć na stronach: http://www.1billionhungry.org/ oraz http://www.epfl-europeanleagues.com/fao/ , do czego oczywiście gorąco zachęcam.

DZIESIĄTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 23
Średnia goli na mecz: 2,87
Suma żółtych kartek: 22
Suma czerwonych kartek: 3

Suma podyktowanych karnych: 2
Suma wykorzystanych karnych: 2

Suma widzów: 68 400
Średnia widzów: 8550

ZOBACZ RÓWNIEŻ

poniedziałek, 18 października 2010

Podsumowanie dziewiątej kolejki

Rozpędzona Jagiellonia wygrywa kolejne spotkanie, Lech Poznań kolejne przegrywa. Na kolejne zwycięstwo nadal muszą czekać kibice Polonii Warszawa i Wisły Kraków. Swój mecz wygrała bezkompromisowa Legia, która albo wygrywa albo przegrywa - póki co wciąż jeszcze porażek ma na koncie więcej niż zwycięstw. Kuriozalne zachowanie sędziego w Kielcach i rekordowa frekwencja.

MECZ KOLEJKI

Lechia Gdańsk - Arka Gdynia

Meczem na szczycie stała się zupełnie niespodziewanie rywalizacja Korony Kielce z GKSem Bełchatów. Spore zainteresowanie budził też klasyk między Widzewem a Legią. Przyjrzyjmy się jednak bliżej jeszcze innemu spotkaniu - w derbach Trójmiasta chwalona zewsząd Lechia podejmowała posiadającą jedną z najlepszych linii defensywnych w lidze Arkę. 

Cztery ostatnie mecze derbowe wygrała Lechia i również w niedzielę to gdańszczanie przystępowali do gry z pozycji faworyta. Po efektownym zwycięstwie przy Łazienkowskiej kibice gospodarzy oczekiwali kolejnej wygranej. Już przed pierwszym gwizdkiem sędziego było jasne, że mecz będzie historyczny. To ostatnie derby Trójmiasta rozegrane na stadionie przy ulicy Traugutta. Kolejne, których gospodarzem będzie Lechia odbędą się już na powstającym z myślą o Euro 2012 stadionie PGE Arena. 

O defensywie Arki mówi się, że należy do najtrudniejszych do sforsowania w ekstraklasie. (ledwie pięć straconych goli w dotychczasowych ośmiu meczach). Pierwsza połowa absolutnie to potwierdziła. Podopieczni Tomasza Kafarskiego bili głową w gdyński mur nie mogąc znaleźć recepty na obronę gości. Do najbardziej aktywnych piłkarzy należał Francuz Bedi Buval i Arkowcy często by go powstrzymać musieli faulować. Pierwsze czterdzieści pięć minut nie przyniosło kibicom wielkich emocji i co gorsza niewiele zapowiadało na to, że obraz gry zmieni się po przerwie.

Druga połowa to dalsze próby Lechii, która tym razem potrafiła już stworzyć sobie kilka niezłych okazji do zdobycia gola. Próbował Buval, próbował Wiśniewski, ale bramka nie padła. Kluczowa dla meczu była siedemdziesiąta ósma minuta - dośrodkowanie z rzutu wolnego na bramkę zamienił Paweł Wiśniewski. Stracony gol pozostał jakby niezauważony przez zawodników z Gdyni, którzy nawet wtedy nie zaatakowali bramki Pawła Kapsy. Zamiast tego oglądaliśmy brutalną grę, w pewnym momencie w szarpaninie po faulu brały udział niemal całe jedenastki obu drużyn. W osiemdziesiątej szóstej minucie Miroslav Bożok obejrzał czerwoną kartkę po faulu na Łukaszu Surmie. Sędzie doliczył sześć minut, wynik nie uległ zmianie. Lechia wygrała derby Trójmiasta już piąty raz z rzędu!

WYDARZENIA KOLEJKI

Mistrz jest nagi

Szok, niedowierzanie. O tym mówili piłkarze i trenerzy Lecha po meczu z Zagłębiem Lubin. Kolejorz przegrał trzeci mecz z rzędu i do lidera traci już czternaście punktów. Niżej od Lecha w tabeli już tylko Śląsk Wrocław i Cracovia, czyli jedyne zespoły które Lech potrafił w tym sezonie pokonać. Trener Zieliński odrzucił zarzut kibiców, że zawodnicy wybierają sobie mecze, w których starają się o wynik (w domyśle: skupiają się na europejskich pucharach kosztem rozgrywek ligowych). Sytuacja Mistrza Polski jest w tym momencie naprawdę zła. Ozdobą sobotniego meczu była bramka Mateusza Bartczaka.

Końcowy gwizdek w... osiemdziesiątej minucie

Nic tak nie zaskoczyło kibiców w tej kolejce jak zachowanie pana Sebastiana Jarzębaka, który sędziował mecz między Koroną a GKSem. W osiemdziesiątej minucie gry ku zdziwieniu wszystkich obserwatorów i uczestników spotkania arbiter zagwizdał trzykrotnie kończąc spotkanie! Śmiech z trybun kieleckiego stadionu był chyba równie duży jak gwizdy, które żegnały schodzących z boiska w Poznaniu piłkarzy Lecha. Trener gości Maciej Bartoszek zdegustowany nakazał swoim piłkarzom zejście do szatni. Ostatecznie Jarzębak skonsultował swoją decyzję z sędzią technicznym i wznowił grę przedłużając mecz z powodu zamieszania o sześć minut. Wynik już się nie zmienił - 3:1 wygrała Korona.

Średnia frekwencja? 10 tysięcy na mecz!

Dziewiąta kolejka cieszyła się rekordowym zainteresowaniem kibiców na stadionach. Komplet widzów oglądał mecze w Białymstoku, Łodzi i Gdańsku, dziesięć tysięcy widzów zasiadło na trybunach w Krakowie i Kielcach, a dwadzieścia dwa tysiące oglądało mecz w Poznaniu. W efekcie średnia widzów na mecz jest rekordowa w tym sezonie i wyniosła 10 450 widzów na mecz i to pomimo tego, że słynące z licznej widowni Legia i Wisła grały swe mecze na wyjazdach. To pierwszy dzwonek i miejmy nadzieję, że zapowiedź tego, co będzie nas czekać po oddaniu do użytku kolejnych nowoczesnych stadionów.

DZIEWIĄTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 16
Średnia goli na mecz: 2

Suma żółtych kartek: 43
Suma czerwonych kartek: 2

Suma podyktowanych karnych: 1
Suma wykorzystanych karnych: 1

Suma widzów: 83 600
Średnia widzów: 10 450

ZOBACZ RÓWNIEŻ

niedziela, 12 września 2010

Podsumowanie piątej kolejki

Nowy lider to najważniejsza zmiana w ekstraklasowej tabeli po piątej kolejce. Polonię Warszawa na fotelu lidera zastąpiła Jagiellonia Białystok - ostatnia niepokonana jedenastka tego sezonu. Uwagę zwraca komplet zwycięstw śląskich drużyn - Polonia Bytom ograła Zagłębie Lubin, Górnik pokonał Cracovię, a Ruch okazał się lepszy od Legii Warszawa. Rumieńców nabiera walka o koronę króla strzelców - swoje kolejne bramki zdobyli Frankowski, Sernas oraz Rudnevs i wraz z Żewałakowem  mają już po cztery trafienia. Liderem jest Andrzej Niedzielan, który trafiał do bramki rywali w każdym dotychczasowym występie i ma na koncie już sześć bramek.

MECZ KOLEJKI

Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków

Po raz drugi z rzędu najciekawiej zapowiadało się spotkanie rozgrywane w Białymstoku. W poprzedniej kolejce Jaga pokonała mistrza Polski, w tej przyszło jej rywalizować z v-ce mistrzem, Wisłą Kraków.

Mecz rozpoczął się dwoma bardzo mocnymi akcentami - najpierw w czwartej minucie Maciej Żurawski precyzyjnie dośrodkował piłkę, którą strzałem głową do siatki Sandomierskiego skierował Paweł Brożek. Radość gości nie trwała długo - minutę później było już 1:1. Jarosław Lato wrzucił piłkę na dalszy słupek, gdzie skuteczną główką akcję wykończył Kamil Grosicki. Mecz mógł się podobać, toczył się w szybkim tempie, ale dogodniejsze okazje do objęcia prowadzenia mieli gospodarze, w szeregach których szczególnie aktywny ponownie był Grosicki. Wreszcie w czterdziestej pierwszej minucie Tomasz Frankowski został sfaulowany w polu karnym przez rozgrywającego słabe spotkanie Clebera i sędzia nie miał wątpliwości - wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił sam poszkodowany zdobywając w ten sposób swoją czwartą bramkę w tym sezonie. 

Druga połowa również nie zawiodła kibiców. Wisła rozgrywała dobry mecz w ofensywie raz po raz zagrażając bramce Sandomierskiego, który jednak z pojedynków takich jak ten w sześćdziesiątej dziewiątej minucie z Patrykiem Małeckim wychodził zwycięsko. Pięć minut później bramkarz Wisły, Mariusz Pawełek faulował w sytuacji sam na sam Kamila Grosickiego za co sędzia słusznie usunął wiślaka z boiska.Goście nie ustawali jednak w próbach doprowadzenia do remisu - w osiemdziesiątej dziewiątej minucie piłka po strzale Małeckiego minimalnie minęła bramkę Jagiellonii, a jeszcze w doliczonym czasie gry Paweł Brożek uderzył w słupek.

Trzy punkty pozostały w Białymstoku. Jaga potwierdziła, że w bieżących rozgrywkach będzie groźna dla każdego, zwłaszcza na własnym boisku. Cztery zwycięstwa i jeden remis w pięciu meczach to imponujący bilans, który każe brać Jagę pod uwagę przynajmniej w kontekście gry o europejskie puchary. Natomiast Wisła po raz drugi w tym sezonie przegrała, choć zagrała swój najlepszy mecz tego lata. Po raz kolejny potwierdziło się, że duży potencjał ofensywny Białej Gwiazdy pozostaje nieco w cieniu rozbitej w letnim okienku transferowym obrony. Przed Maaskantem stoi zadanie uporządkowania defensywy Wisły - wtedy z pewnością jego zespół jest w stanie ponownie włączyć się do walki o najwyższe lokaty.

WYDARZENIA KOLEJKI

Pasiasta niemoc 

Pięć meczów - pięć porażek, czternaście straconych goli. Tak koszmarnego startu nie spodziewał się w Krakowie nikt. Bilans jest druzgocący, choć trudno nie mieć wrażenia, że zespół Rafała Ulatowskiego prześladuje w tym sezonie pech - naprawdę źle Cracovia zagrała tylko w Poznaniu. 

W sobotnie popołudnie Pasy podejmowały zespół Górnika Zabrze - mimo dwóch strzelonych bramek ponownie nie udało się zdobyć choćby punktu. Fatalnie spisywali się obrońcy Cracovii, którzy często pozostawiali napastników gości bez opieki nawet w okolicach pola karnego

Być może złą passę uda się przełamać po powrocie na stadion przy ulicy Kałuży. Kolejny domowy mecz Pasy rozegrają już na nowym obiekcie, a wcześniej zmierzą się jeszcze w Gdańsku z Lechią.

Przed Turynem Kolejorz znów zwycięski

Już w czwartek Lech Poznań rozpocznie rywalizację w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Pierwszym rywalem poznaniaków będzie Juventus Turyn. Wcześniej mistrz Polski musiał postarać się o wygraną w ligowym meczu we Wrocławiu - tym bardziej, że do tej pory Kolejorz zdobył w lidze ledwie pięć punktów. Zadanie zostało wykonane - Lech przywiózł do Poznania komplet oczek, choć swoją grą nie zachwycił. Śląsk Wrocław od początku grał z dużym poświęceniem i wolą walki, ale to poznaniacy strzelili pierwszą bramkę - piekielnie mocnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Sławomir Peszko. Wyrównanie przyniósł gospodarzom rzut karny, z którego podyktowaniem piłkarze Lecha długo nie mogli się pogodzić. Pretensje do arbitra miał również trener Jacek Zieliński, który po przerwie został wyrzucony przez sędziego na trybuny. Zwycięstwo mistrzowi Polski przyniosło trafienie Artjomsa Rudnevsa, który wyrósł na podstawowego napastnika poznańskiej drużyny. Warto odnotować kolejny dobry występ Marcina Kikuta oraz udany powrót do bramki Krzysztofa Kotorowskiego. Najsłabszym elementem sobotniego meczu był sędzia, pan Adam Lyczmański, którego najwyraźniej ekstraklasa przerasta.

W czwartek przed Lechem będzie stało zdecydowanie większe wyzwanie, ale wrocławskie zwycięstwo pozwoli udać się do Włoch w dobrych nastrojach i z głowami spokojniejszymi o rywalizację na krajowym podwórku.

Pierwsza porażka "Czarnych Koszul"

Polonia Warszawa podejmowała na własnym stadionie Koronę Kielce. Pierwsze trzy kolejki przyniosły podopiecznym Jose Marii Bakero komplet wygranych, czwarty mecz w Łodzi zakończył się remisem i... o dziwo prezes Wojciechowski zaczął publicznie zgłaszać pretensje do drużyny oraz sztabu szkoleniowego. Media spekulowały, że brak wygranej z Koroną może kosztować Bakero utratę posady, na którą już szykowany jest Paweł Janas. Stało się, Korona zwyciężyła przy Konwiktorskiej. Czy najbliższe godziny przyniosą w klubie trzęsienie ziemi? Pewne jest, że w takiej atmosferze niezwykle ciężko jest odnieść sukces.

CZWARTA KOLEJKA W LICZBACH

Liczba goli: 21
Średnia goli na mecz: 2,62

Suma żółtych kartek: 37
Suma czerwonych kartek: 2

Suma podyktowanych karnych: 3
Suma wykorzystanych karnych: 2

Suma widzów: 40 500